Netgear DG834G

                16 marca 2007 o godzinie 12:36, w kategorii Jabłka.

Wiem, że to wariactwo ale po prostu nie mogłem się powstrzymać – mimo, iż mam już jeden ruter z modemem ADSL to kupiłem sobie drugi. Bo mi się spodobał. Najgorsze jest to, że kupiłem nowy tylko i wyłącznie z tak błahego powodu. Niby nic wielkiego – w końcu wszyscy wybraliśmy maki także dla wzornictwa – niemniej zwykle lubię mieć jakiś pretekst: a to coś się popsuło, a to ktoś chce kupić i grzech nie pomóc i nie sprzedać albo coś równie niedorzecznego lecz zachowującego pozory obiektywizmu. Po prostu mus. A tu zero tego typu usprawiedliwienia. Linksys miał się (i nadal ma! może ktoś chce tanio kupić? ma jeszcze 24 miesiące gwarancji…) świetnie! No, ale sami powiedzcie, czyż Netgear nie wygląda wspaniale? W porównaniu z nim Linksys przypomina co najwyżej wielgachne gniazdko telefoniczne.

Dg834Gfscw


Oto Netgear „śliczności” DG834G. Traf chciał, że kupiłem wersje 2. Trochę żal, zwłaszcza że nie wiem dokładnie czym różnią się między sobą v2 i v3 ale zakładam, że nowszy znaczy w tym wypadku, częściej aktualizowany. Obym się mylił. Niemniej i tak jestem zadowolony, bo przecież… No tak, ten wygląd! Ruter przyszedł do mnie z jakąś starą wersją oprogramowania – od razu więc zapgrejdowałem go do najnowszej możliwej (V3.01.32). Wszystko poszło elegancko i sprawnie – oczywiście nauczony poprzednim doświadczeniem aktualizowałem firmware po kabelku. Przy okazji – pamiętacie jak pisałem o problemach z konfiguracją WAG354G spod Safari i koniecznością używania Firefoxa? Okazało się, że Netgear jest w 100% makolubny. Słowem, działa. Ale mniejsza o to – z takim wyglądem mógłby przecież nie działać!

Netgirsafari

Konfiguracja jest banalna (o ile tylko człowiek ma jakieś pojęcie o ruterach i modemach ADSL, jeżeli korzystacie z neostrady i nie możecie się połączyć w ustawieniach ADSL ustawcie kapsułkowanie VCI na 35). Interfejs Netgeara jest znacznie bardziej przejrzysty (moim skromnym zdaniem) i lepiej opisany (zdecydowanie!) niż w Linksysie choć generalnie, oczywiście, podobny. Jak zresztą możliwości obu urządzeń, choć Linksys wygląda pod tym względem chyba odrobinę poważniej… Zasięg WiFi jest doskonały – wystarcza na tyle żeby można było bez przeszkód korzystać z sieci w całym mieszkaniu (około 70m^2) a jednocześnie nie udostępniać łącza sąsiadom. Ruter może też pracować pionowo (w pudełku znajdziemy odpowiednie nóżki) ale gdy leży jest bardziej sexy…

Scsht Mac Adduser

Jedyny poważny problem to kompletnie niezrozumiałe działanie DDNS – ruter z niejasnych przyczyn odświeża IP tylko za pierwszym razem, potem zaś wyrzuca komunikat o błędzie: HTTP cannot connected. I tyle. Dziwaczne – szukałem i nie udało mi się znaleźć żadnego logicznego rozwiązania… Być może to wynik zmasowanych ataków typu DDoS, które pechowo zbiegły się z moimi próbami połączenia z dyndns.org? 😉 Albo może przestarzałego firmware? Nie wiem, ale oczywiście ani myślę na Netgeara narzekać – po prostu na razie wróciłem do softwarowego klienta i tej wersji będę się trzymał. Co więcej? No właśnie nic. Żadnych niemiłych niespodzianek. Netgear po prostu działa. A do tego dobrze wygląda. Co tam dobrze – świetnie wygląda! Nie będę oczywiście udawał, że jestem specem od ruterów i zbytnio się na ich temat wymądrzał bo pewnie żaden z nich nie kupiłby urządzenia kierując się tylko kształtem i kolorem jego obudowy – a ja tak właśnie zrobiłem i to, mam świadomość, skutecznie przekreśla moje szanse w tej konkurencji… Nie wiem więc i nie napiszę czy Netgear jest lepszy od Linksysa czy nie. Napiszę za to, że ja jestem z zakupu bardzo zadowolony, i choć DG834G ma swoje (drobne!) wady to za każdym razem gdy spojrzę na to jak komponuje się z moją lampką natychmiast wszystko mu wybaczam.

PS. Nie jest to może nowy AirPort ale w końcu jest pięć razy tańszy.


Jeden komentarz