Wycieczka tam. Czyli z powrotem.

                4 kwietnia 2007 o godzinie 19:10, w kategorii Jabłka.

Przystąpiłem do ekscytującego eksperymentu. Słyszałem że nad morzem śródziemnym jest pięknie więc postanowiłem na własnej skórze przekonać się czy te buńczuczne zapowiedzi w katalogach turystycznych i kolorowe zdjęcia, które znajduje google nie są tylko pustymi buńczucznymi zapowiedziami i kolorowymi zdjęciami. Innymi słowy postanowiłem zbadać czy da się przeżyć kilka dni mieszkając w 4-gwiazdkowym hotelu na Krecie. Zakładam również że odpowiedź nie będzie jednoznaczna dlatego będę uporczywie unikał jej sformułowania, wtrącając coraz to nowe zdania „z beczki” tak aby utrzymać was w niepewności co też tu jeszcze napiszę…

Prztamizpwrt-1


…wymagającego, świadomego i zwykle bardziej obeznanego z alternatywami…
Czego się boję? Czystego powietrza. Czego nie mogę się doczekać? Żeby rzucić kamieniem w morze.

Cóż Kreta to dla mężczyzny kiepski wybór – powinienem raczej pojechać do Albanii, zamieszkać na ławce przy dworcu autobusowym i jeść tylko to co uda mi się własnoręcznie złapać. Na szczęście w hotelu do którego mnie przywieźli nie ma klimatyzacji więc nie skompromituje się z kretesem korzystając z przesadnych wygód. Przylecieliśmy w nocy więc postanowiłem się już nie kłaść. Cztery dni bez snu powinny zrekompensować tłum roześmianych turystów, radosną atmosferę, działającą do późnej nocy infrastrukturę turystyczną a nawet czyste toalety. Niemniej czuję lekkie rozczarowanie. Trzeba jednak oddać sprawiedliwość – sprawdza się marketingowy slogan „chwilowo nie ma tutaj wojny”. Mam ze sobą okulary słoneczne ale wolałbym ich nie nosić.

…przyobleczone w ciało sny kierownika działu…
Czego się boję? Zgubić klucz do pokoju. Czego nie mogę się doczekać? Żeby przylać kibicowi gieksy.

W Polsce gdy mam wolny dzień budzę sie o 9 rano, myję zęby i jem śniadanie. Potem siedzę w bezruchu i oglądam telewizję aż wreszcie robię się senny i zasypiam. W międzyczasie jem. Kreta musi podołać tym wyzwaniom, choć jak już widzę będzie ciężko. W hotelowym pokoju nie znajduję telewizora! U mnie w mieszkaniu stoi po lewej stronie, tuż obok drzwi do łazienki. Przeszukuję dokładnie cały kąt ale tu go nie ma. Zaglądam też na prawą stronę pokoju, potem w desperacji szukam innych pomieszczeń i wreszcie sprawdzam na balkonie. Otwieram szeroko oczy ze zdziwienia. Nie ma. Ani kuchni, ani drugiego pokoju ani telewizora. Wniosek – powinienem był zabrać telewizor zamiast walizki. Z rzeczy wyjątkowo nieprzyjemnych należy wymienić jeszcze: krzesło stoi po nie tej stronie pokoju, brak szczekającego psa u sąsiadów i cały dzień świeci słońce. Nie ma chmur. Cóż, wolałbym uniknąć chodzenia w okularach przeciwsłonecznych…

…gdy zaczniesz marzyć o zdalnej pracy grupowej…
Czego się boję? Kibiców gieksy. Rycerzy którzy mówią „ni”. Czego nie mogę się doczekać? Powrotu.

Od lat spędzam wiele czasu na świeżym powietrzu – wyglądam przez okno kilka godzin dziennie. Trudno mi uwierzyć że taka Kreta jest ładniejsza od mojego podwórka. Wprawdzie patrząc przez okno nie mam widoku np. na morze ale przecież nawet stojąc na plaży nie zobaczę morza gdy odwrócę się doń plecami – nie ma więc tego dobrego co by na złe nie wyszło. Widziałem wiele – trudno więc będzie mnie zaskoczyć byle czym. Na wszelki wypadek postanawiam jednak nie wychodzić z pokoju. Strzeżonego Pan Bóg strzeże. Inaczej człowiek może się poczuć niesprawiedliwie potraktowany – wszyscy tu wypoczywają a przecież ktoś musi pracować. Może dzięki temu uda się też nie zakładać słonecznych okularów? Poprosiłem sąsiada z pokoju obok żeby rzucił kamieniem w morze – przecież nie mogłem się tego przed wyjazdem doczekać – i dlatego teraz poświęcam temu jedno niejasne zdanie. Jest też jedno pozytywne zaskoczenie – jestem zachwycony tym że ludzie mówią tu tak płynnie po grecku.

MSPANC


Jeden komentarz