Trzy do zera

                18 marca 2009 o godzinie 23:06, w kategorii Jabłka.

W mediach za największe wydarzenie prezentacji iPhone OS 3.0 uznano oczywiście ememesy i kopiuj-wklej. Trudno było zresztą spodziewać się czegoś innego. Teraz iPhone wreszcie lepiej wpasuje się w tabelki służące do porównywania elektroniki w stylu jest/brak, które stanowią dziś niepodważalny dogmat i wzorzec myślenia o nowoczesnych technologiach. Więcej równa się lepiej – wiecie o co chodzi. Wbrew pozorom doskonale rozumiem ten powszechny zachwyt bowiem w głowie przeciętnego pismaka trudno o większy zgrzyt niż chwalenie czegoś co według jego kalkulacji wydaje się mu w oczywisty sposób gorsze od sześcioletniej Nokii. Przecież gdyby potraktować wynik takiego porównania z powagą, równą tej z jaką traktuje się techniczną specyfikację i mające ją potwierdzić wyniki drobiazgowych pomiarów – w czym celują zwłaszcza komputerowe pisma wyposażone w tzw. laboratoria testowe – okazałoby się, że przyjęte i uświęcone latami praktyki kryteria są kompletnie nieprzydatne. A to byłaby prawdziwa katastrofa. Słyszymy więc tryumfalny chór i fanfary głównie dlatego, że wersja 3.0 dostosowała się wreszcie do nieśmiertelnej tabelki. Cóż, takie czasy.

2009-03-17Iphone30.JpgIphone-Tethe5Ering-Home-Settings.Jpg

Tymczasem spora część użytkowników wydaje się mocno rozczarowana zaprezentowanymi przedwczoraj nowościami – wydaje mi się jednak, że raczej niesłusznie. Dawno już nie dostaliśmy od Apple tak dużo. Owszem, jeszcze kilkanaście miesięcy temu każda nowa wersja oprogramowania dla iPhona wywoływała prawdziwy dreszcz podniecenia – a dziś w naturalny sposób zostawia pewien niedosyt. Ale to głównie rezultat uruchomienia App Store a nie kalibru wprowadzanych zmian. Na chwile obecną znajdziemy tam ponad 25000 aplikacji co z grubsza przekłada się na ponad 25000 różnych dodatkowych funkcji i zastosowań. Oczywiście spora część appstorowego softu to głównie zabawki, proste gry i różne inne trywialne programiki, część się powtarza a jeszcze inna część niczemu zupełnie nie służy ale mimo to nasza wyobraźnia nie działa już tak samo jak kiedyś. Wciąż chcemy czegoś nowego, czegoś fascynującego i czegoś bardziej-więcej podczas gdy już od dawna mamy w rękach prawdziwą „potencjalną nieskończoność”. Dlatego warto chwilę popatrzyć na iPhone OS 3.0 w nieco innym kontekście. Trudno zresztą jednoznacznie ocenić wszystkie nadchodzące zmiany. Poznaliśmy tylko kilka z nich – pewnie najważniejszych – ale przecież wprowadzono w sumie aż 1000 nowych API i ponad 100 widocznych gołym okiem zmian! A jak mówi stare przysłowie – diabeł tkwi w szczegółach. Widać to było podczas premiery iLife’09 i kompletnie przemilczanych podczas prezentacji usprawnień w iWeb, widać także teraz – choćby w postaci sparowanej z MobileMe funkcji Find My iPhone, która pomaga zlokalizować zgubiony lub skradziony telefon. Widać też bardzo wyraźnie, że przyszłość całej platformy nie leży już tylko w rękach Apple ale że coraz mocniej spoczywa na barkach deweloperów. Słowem – zależy głównie od tego co uda im się jeszcze wymyślić…

2009-03-17Iphone302-2.Jpg

Zapowiedziane zmiany w iPhone OS można podzielić na trzy grupy – pierwsza dotyczy wprowadzonych poprawek i udogodnień o czym pisałem wyżej. Apple po raz kolejny posłuchało użytkowników co mimo wszystkich moich wcześniejszych zastrzeżeń trudno przecież uznać za niewłaściwe posunięcie. Ludzie chcieli modemu, ememesów, synchronizacji notatek, kopiuj-wklej i trudno im tego w nieskończoność odmawiać. Druga, dotyczy nowych możliwości samego urządzenia – i tu mamy nowe mapy pozwalające zamienić telefon w pełnoprawny nawigator GPS, iphonowy Spotlight, powiadomienia push czy połączenia P2P pozwalające na bezprzewodową komunikację różnych urządzeń i tym podobne. To zmiany, które wpływają na sposób w jaki używamy iPhona – słowem – zasadniczo zwiększają jego funkcjonalność. Trzecia grupa dotyczy zaś samej platformy i tu prym wiedzie niewątpliwie wprowadzenie systemu płatnych subskrypcji czyli możliwość uruchomienia „prywatnego sklepiku” działającego wewnątrz własnej aplikacji. Wyobraźcie sobie co to oznacza w konsekwencji – praktycznie nieograniczoną możliwość dystrybucji książek, pism, dodatkowych etapów gier czy modułów oprogramowania. Nie oznacza to wcale końca darmowego oprogramowania dla iPhone jak twierdza niektórzy komentatorzy. Raczej możliwość ciągłego i sensownego rozwoju dla wielu komercyjnych projektów i to przy jednoczesnym zachowaniu niskich cen. Jak by na to nie patrzeć to właśnie zysk jest skutecznym gwarantem długiego życia każdej aplikacji lub usługi – i warto o tym pamiętać. Nawet wtedy kiedy z bólem sięgamy do portfela. A może – zwłaszcza wtedy! Dyskutować można tylko o wysokości ceny ale ta nie może przecież rosnąć sobie jak jakaś fasola – przede wszystkim zależy od popytu a więc naszej oceny wartości tego co kupujemy a dodatkowo, dzięki modułowej budowie aplikacji, pozwoli autorom poważniejszych, wymagających więcej nakładów i pracy, skutecznie konkurować z niedrogimi pchełkami za 99 centów. Zamiast sprzedawać grę za 30 dolarów można będzie zaoferować ją za dolara plus dodatkowe trzy pakiety z levelami po 10 dolarów każdy. Pasjonaci kupią wszystkie, ciekawskim wystarczy grywalny wstęp a znudzonym pierwszy… W efekcie wydamy mniej!

130Rtre00Jpg

Nie wolno też zapominać o prawdziwym przeznaczeniu wersji 3.0. Nowe oprogramowanie nie powstało z myślą o starych iPhonach i iPodach. Mimo, iż sprzedano aż 30 milionów urządzeń pracujących pod kontrolą mobilnej wersji OS X i będzie ono z nimi kompatybilne – a w przypadku pierwszej generacji iPhona nawet nie do końca – to jednak pracować będzie na innym, całkiem nowym urządzeniu. Od dawna wiadomo, że w lecie przyjdzie nam zobaczyć trzecią wersje iPhona – a być może nawet coś więcej! – nie wolno więc zapominać o tym, że przedwczoraj nie tylko nie nie pokazano nam wszystkiego ale że jeszcze całkiem sporo może się zmienić. Na przykład kontekst… Może więc jednak czeka nas gorące lato?

Zdjęcia interfejsu iPhone OS 3.0 pochodzą z serwisów engadget i macrumors.


komentarzy 17