Reklamacji nie uwzględnia się

                11 września 2009 o godzinie 17:07, w kategorii Jabłka.

Widzieliście już pewnie nową reklamę Apple? Jest nie tylko zabawna ale też wyjątkowo trafiona – patrząc na kolejne pojawiające się postacie przypomnijcie sobie choćby laptopy z wysuwanym drugim ekranem, z czytnikami linii papilarnych, z ekranami o rozmiarach 20 cali i więcej, dotykowe ekrany których nie da się używać, telefony z setką przycisków i funkcji, które budzą głównie frustracje, wielkie blaszane komputery które mają wewnątrz głównie kurz i które można do woli rozbudować choć nie bardzo wiadomo po co, oprogramowanie tysiąca i jednej możliwości, które potrafi wszystko o czym możemy pomyśleć ale nie to czego akurat potrzebujemy… To smutne ale tak właśnie rozwija się współczesna elektronika i informatyka. Przypadkowo, bezmyślnie, inercyjnie. Tymczasem – co pokazał choćby sukces iPhona – potrzeba przecież tak niewiele aby przekształcić znany, nudny i wyeksploatowany pomysł w coś naprawdę wyjątkowego. Potrzeba – tylko! – oryginalnego pomysłu. Ale z tym jest problem. Wygląda na to, że jak świat długi i szeroki inżynierowie, projektanci i producenci – nie mówiąc już o firmach takich jak Palm, Asus, MSI czy Creative, które innowacyjnie i bez skrępowania rżną z Apple jak mogą – wybrali sobie drogę na skróty. Pytanie tylko dokąd ta droga prowadzi?

Bo na czym polega ta cała innowacja? Przecież nie na montowaniu szybszych procesorów czy na dopychaniu coraz to nowych funkcji jak robią to od lat producenci np. telefonów komórkowych? Ok. Być może radio w komórce to dla kogoś świetny pomysł ale czy oznacza to, że każdy tego typu dodatek jest dobry? Że należy napompować proste urządzenie tak mocno, że przestanie być jasne do czego służy i jak z niego korzystać? Aparat, kamera, druga kamera, drugi wyświetlacz, odtwarzacz mp3, otwarzacz wideo, gry, wideo rozmowy, e-mail, kalendarz, dyktafon, organizer, dzwonki, didżejski mikser, jakieś profile i jeszcze kilkadziesiąt innych dupereli. A wszystko to w urządzeniu mniejszym od paczki papierosów, na ekranie rozmiarów znaczka pocztowego, zwykle w kiepskiej jakości, z tapetami w postaci animowanych gifów za dodatkową kasę i bez żadnego pomysłu jak z tego sensownie korzystać. A do tego jeszcze ślamazarne albo wręcz fabrycznie wadliwe… A ty użytkowniku ciesz się z każdej nowości, płać i najlepiej nie używaj. Ważne jest bowiem przeświadczenie że możesz, to wystarczy. Ważne jest to, że gdy kupujesz jesteś onieśmielony tą całą „nowoczesnością” ale po odejściu od kasy sam musisz sobie z nią poradzić. Reklamacji nie uwzględnia się. A w efekcie okazuje się, że nie tylko kupiłeś wyrafinowanego bubla ale także, że jesteś przekonany, że to ty powinieneś się do niego dopasować a nie on do ciebie. Doprawdy?

76We76Efgfdsjhgsyaab33

Zrozumcie mnie dobrze – nie mam nic przeciwko, powiedzmy, kalendarzom w komórkach. Piszę tylko o tym, że one często są tam tylko po to aby być. Tak jak te wszystkie aparaty, kamery i klienty e-mail. A to już inna para kaloszy, prawda? Piszę o tym, że cały ten olbrzymi, rozbuchany postęp jest pozorny – od lat wszyscy produkują i sprzedają z grubsza to samo, a różnice pomiędzy markami, modelami czy nawet gatunkami są pomijalne. Smartfon to nadal przecież zwykły telefon, tyle że droższy i zwykle bardziej problematyczny. Przebój ostatniego lata czyli netbooki to nadal laptopy tyle, że tanie i małe. Z kolei desktopy przez 20 lat właściwie w ogóle się nie zmieniły a jeśli pominąć świecące wentylatory i zdolności obliczeniowe – korzystamy z nich z grubsza tak samo jak korzystało się z małego Atari. Komputery Della, HP czy Asusa różnią się od siebie głównie ceną, kolorem i kształtem obudowy. Mają nie tylko te same bebechy ale także to samo oprogramowanie – więc co za różnica który kupimy? Wypasione telefony Samsunga, Nokii czy Sony-Ericssona są dokładnie tak samo nieciekawe, użyteczne i skomplikowane w obsłudze – poza tym zostają nieistotne detale: ikonki, inne skróty, kształt. Jeden trzyma na baterii 70 godzin a drugi 72 godziny. Wow! Naprawdę jest o co porównywać! Owszem, powszechną sympatią cieszą się – co zrozumiałe – producenci tani. Nikt nie lubi wydawać dużo, kiedy może mało. Mnogość podobnych rozwiązań na rynku oznacza zwykle konkurencję, co ma sporo zalet. Jednak czy niska cena ma cokolwiek wspólnego z innowacyjnością? Pozwala upowszechnić produkt, wprowadza go pod strzechy, można pewnie dzięki temu oszczędzić na pizzę ale przecież nic więcej. Zresztą czy naprawdę cena może usprawiedliwić złe działanie? I czy aby na pewno jest ona taka niska? Jakoś mi się nie wydaje…

Ba Plik223Ow 64

Nie twierdzę oczywiście, że Apple jest jedyną firmą która nie grzęźnie w tym marazmie. Ani też że wyprzedza konkurencję o lata świetlne. Jednak wyraźnie jest krok przed resztą. Swoją drogą całkiem spory krok – taki iPhone ma już prawie 3 lata i właściwie jak dotąd żadnego poważnego konkurenta… Słowem, Apple proponuje rozwiązania własne, unikalne, zintegrowane, pasujące do siebie wzajemnie i – co najważniejsze – widziane z ludzkiej perspektywy. Design – mawia Steve Jobs – to nie to jak coś wygląda ale to jak działa. Nie staramy się pokazywać produktów, które są po prostu inne. Inne i nowe to relatywnie łatwe sprawy. Zrobić coś co jest z natury rzeczy lepsze, to dużo trudniejszetłumaczył przy innej okazji Johnatan Ive. Pierwszymi klientami iTunes byliśmy my sami; zdaliśmy sobie sprawę czego naprawdę potrzebujemy jako użytkownicy muzyki. I zrobiliśmy to. – tak z kolei Jobs wspominał początki iPoda i iTunes. I to jest właśnie ta różnica. W podejściu. Nie chodzi tu o parametry, nie chodzi o technikalia, ani też o to żeby wymyślić nowy, świetny produkt – i sprzedać go lub nie, bo to nigdy przecież nie wiadomo – ale o to, żeby ludzie go z przyjemnością używali. I nie jest to wcale kaprys ani misja – choć trudno zaprzeczyć, że kierunek ten Apple zawdzięcza najpewniej charakterkowi Jobsa. To po prostu konieczność. Na rynku trzeba się przecież jakoś wyróżniać, czymś trzeba przyciągnąć kupujących do swoich sklepów, czymś zachęcić ludzi do zakupów – prawda? Poza tym żadna to sztuka sprzedać raz – klient powinien wrócić a to zrobi tylko ktoś zadowolony. To się po prostu opłaca. Przy okazji Apple pokazuje, że technologia nie musi być niezrozumiała, trudna, wymagająca czy odpychająca. Elektronika, komputery, gadżety – to wszystko jest dla ludzi. I mogą być przyjemne. Powiem więcej – takie właśnie powinny być. Nie sądzicie?


komentarzy 28