Przyczajony iPhone i ukryte koszty

                19 czerwca 2008 o godzinie 18:37, w kategorii Jabłka.

Nie od dziś wiadomo, że iPhone to nie tylko telefon ale także usługi – takie jak na przykład nielimitowany dostęp do sieci, poczta głosowa z nieliniowym dostępem czy nadchodzący sklep z oprogramowaniem. To druga, często niedoceniana strona medalu. To oczywiście prawda, że iPhone – bardziej niż inne podobnie wyposażone komórki – pozwala łatwo i wygodnie korzystać z internetu a więc ludzie z ochotą z tego korzystają ale warto przy tym pamiętać, że ta przygniatająca konkurencję popularność bierze się także z faktu, że płaci się za to rozsądne i z góry określone pieniądze. A skoro już coś mamy – to zwykle staramy się to wykorzystać. Innymi słowy – gdyby w ramach abonamentu inne telefony pozwalały na nieskrępowane surfowanie po sieci, dostęp do danych (mapa, pogoda, kursy giełdowe itp.) czy youtuba statystyki nie byłyby pewnie aż tak jednoznaczne… Oczywiście tajemnica sukcesu iPhona tkwi w zaspokojeniu obu potrzeb – wygoda i dostępność idą tu w parze – niemniej nie sposób przedłożyć jedno nad drugie. Przekonałem się o tym na własnej skórze…

Img 0Plus440-1


Używam iPhona już blisko rok ale raczej rzadko korzystałem z dostępu sieci za pomocą EDGE. Po prostu nie mam takiej potrzeby – w większości regularnie odwiedzanych przeze mnie miejsc jest zasięg wifi, nie potrzebuję w każdym momencie sprawdzać poczty ani czytać wiadomości więc siłą rzeczy z dobrodziejstw mobilnego internetu korzystałem do tej pory raczej krótko i sporadycznie. Ostatnio zmieniłem jednak taryfę, a że zawiera ona w sobie malutki pakiet na transmisje danych uznałem, że zamiast każdorazowo włączać i wyłączać EDGE tak jak to robiłem poprzednio, mogę pozostawić je włączone cały czas. Wiecie o co chodzi – jeśli połączę się przypadkiem to i tak za to nie zapłacę – bo mam kilkumegabajtowy bufor – a gdy faktycznie będę chciał skorzystać z EDGE to obejdzie się bez kilku dodatkowych puknięć w ekran, uruchamiania Boss Prefsa i tak dalej. I to był błąd. Dostałem właśnie rachunek – a w nim billing – 16 stron połączeń z plusowym apeenem a każde policzone po 12 groszy. I tak od rana do wieczora przez jakieś 30 dni. W sumie przez miesiąc za cztery i pół megabajta (razy dwa) nazbierało się prawie sto złotych! Tanio jak barszcz – sami przyznacie!

obejrzyj film na iPhone

Kłopot oczywiście w tym, że mimo włączonego EDGE nadal korzystałem z komórkowego internetu tak samo – a więc właściwie wcale. Wygląda to tak jakby iPhone za każdym razem gdy odblokowywałem ekran logował się do sieci żeby uzyskać adres IP a to w bandycko zaokrąglonym cenniku polskich telekomów oznacza jednoczesne otwarcie dwóch sesji – wysyłanie i odbieranie liczone są bowiem osobno – i to po 100KB każda! Czyli wychodzi to mniej więcej tak – wysyłamy i odbieramy kilka bitów a płacimy za kilkaset kilobajtów za każdorazowe tête à tête telefonu z serwerem. Słowem, najprawdopodobniej zapłacę za wszystkie te puste połączenia tak jakbym normalnie i raczej bez umiaru korzystał z internetu… Co ciekawe tuż po zakupie iPhona obserwowałem jak zachowuje się w tym względzie niewspierający go polski operator – zwłaszcza gdy w sieci zaczęły się pojawiać doniesienia o kilogramach makulatury które wysyła swoim abonentom AT&T – a także zdarzało mi się włączać EDGE na kilka dni podczas kilkunastu dłuższych wyjazdów – i nigdy wcześniej takiego zachowania nie odnotowałem! O co więc chodzi?

obejrzyj film na iPhone

Na pierwszy rzut oka wygląda to na jakiś „psikus” ze strony operatora – skoro wcześniej podobne połączenia nie były taryfikowane a teraz są – coś musiało się zmienić w sposobie rozliczania, prawda? Ale jest też druga opcja – może któraś z używanych przeze mnie nieoficjalnych aplikacji ześwirowała i regularnie próbowała łączyć się z siecią wysyłając jakieś dane? To jednak jest raczej mało prawdopodobne – na pewno kilka razy w ciągu ostatniego miesiąca wyłączałem iPhona więc jakiś zabłąkany w tle program nie miałby szansy nabijać mi rachunku przez cały ten czas. A może to jakiś błąd w sofcie iPhona? W końcu podobne przypadki – jak widać na załączonych filmach – zdarzały się też użytkownikom legalnych, niejailbrekowanych telefonów? Oni wprawdzie nie musieli nic nikomu płacić ale objawy są podobne… Cóż, sto złotych to nie majątek – zresztą sam jestem sobie winien skoro opisując odblokowywanie kolejnych wersji iphonowego softu zalecam wszystkim ostrożność a ostatecznie postępuję potem inaczej – jednak i tak na pewno będę mój ostatni rachunek reklamował. Co prawda szanse na powodzenie widzę raczej kiepsko – zwłaszcza gdy zajmujące się problemem teleludki usłyszą, że używam aparatu którego nie tylko sami nie sprzedają ale który by w ogóle zadziałać wymaga jeszcze hakowania… No ale spróbuję – nie chce płacić ekstra tylko za to, że EDGE miałem włączone cały czas a nie jak poprzednio od przypadku do przypadku. Tak czy siak – dam znać co dalej. Ciekaw jestem jak to wygląda u was? Mieliście takie przygody?


komentarzy 51