Opluwanie Macworlda

                14 sierpnia 2006 o godzinie 13:55, w kategorii Jabłka.

Przy okazji dyskusji o akcji WeWantApplePoland przeczytałem, że głównym problemem jesteśmy my – obecni i przyszli użytkownicy makówek. Czepiamy się, oczekujemy niemożliwego etc. etc. Pisałem o tym więcej wczoraj. Jako przykład naszego narodowego zdeprawowania pojawił się między innymi argument o „opluwaniu” jedynego polskiego pisma o makach czyli Macworlda. Jak rozumiem sam też trochę „naplułem” opisując działanie szpiegującej wtyczki FleOpen i publicznie krytykując ten pomysł. Z cała sympatią, ale jak mamy się cieszyć z czegoś czego mimo chęci nie możemy przeczytać? Jaki jest sens w wydawaniu darmowego pisma o makach, którego na maku, bez dodatkowych narzędzi w stylu Adobe Readera i oficjalnego spyware, nie da przeczytać choć mamy przecież w systemie zgrabną i funkcjonalną przeglądarkę pedeefów? Na marginesie – i na szczęście! – Macworld nie jest wcale taki jedyny jak mogłoby się wydawać. W polskojęzycznej części sieci funkcjonuje kilka kompetentnych, regularnie aktualizowanych serwisów, a teksty Pawła Nowaka, Maćka Galasa czy Pawła Dworniaka i innych autorów są niejednokrotnie znacznie ciekawsze niż ogrzewane tłumaczenia wypełniające polskie wydania Macworlda. I co ciekawe, sieciowych blogów jakoś nikt nie opluwa. Ale do tematu… Kontrowersje w sprawie polskiego Macworlda budzi przecież nie samo pismo a dziwaczny i utrudniający wszystkim życie sposób jego dystrybucji. Nie widzę więc niczego dziwnego w publicznych protestach, zwłaszcza że anonse o kolejnych numerach pojawiały się na e-mailowej liście dyskusyjnej – podkreślam dyskusyjnej. W końcu i miejsce było ku temu właściwe i powód racjonalny. Przeciwnie więc – odbieram je jako objaw zdrowego rozsądku. Oczekiwanie, że pismo o makach będzie sie otwierać na maku bez żadnych dodatkowych aplikacji i pluginów to przecież żadne „opluwanie”, czyż nie? Może więc zamiast dyskutować z własnymi uprzedzeniami warto by posłuchać argumentów samych czytelników?


Brak komentarzy