O pecetach

                26 kwietnia 2006 o godzinie 13:01, w kategorii Jabłka.

Dziś zacznę trochę z innej beczki – zwykle rzeczy nazywamy inaczej wtedy kiedy potrafimy je od siebie odróżnić. Kamień to nie drzewo. I pomimo olbrzymiej mnogości kamieni na żaden nie powiemy drzewo, nawet gdy akurat trafi się nam bryłka węgla. Śnieg to z kolei śnieg a nie deszcz mimo że oba te zjawiska to przecież w gruncie rzeczy ta sama woda spadająca z nieba. Potrafimy je nazwać właśnie dlatego że możemy je rozróżnić – i to nawet bez odwoływania się do ich struktury atomowej – kiedy więc mówimy np. jabłko to potrafimy też stwierdzić czym ono się różni od pomidora czy banana. Po prostu wiemy i widzimy, że jest inne. Oczywiście jabłka też mogą być różne, mekintosz to owoc inny niż cortland czy melrose – ciekawostka, podobno na świecie uprawia się dziś około 10 000 gatunków jabłek! – niemniej nie popełnimy błędu mówiąc o nich wszystkich jabłka i nie pomylimy żadnego z nich z bananem.

Crispinpage


Podobnie jest gdy mówimy o komputerach. Pytając „czy program X zadziała na moim pececie?” nikt przy zdrowych zmysłach nie ma na myśli czy zadziała na świeżo co kupionym na allegro za 60zł Amstradzie, prawda? Wprawdzie skrót PC wziął się z określenia Personal Computer, komputer osobisty – i w tym sensie pecetami były także pierwszy garażowy Apple, Atari, Spectrum czy Amiga – jednak wraz z upływem czasu i rozwojem branży akronim ten zaczął oznaczać dzisiejszego peceta, czyli komputer oparty na architekturze x86, o modularnej budowie, będący klonem pierwszych maszyn IBM, a także, jego liczne odmiany i następców. Dziś więc mówiąc pecet nie myślimy już o wszystkich komputerach osobistych ale o ich konkretnej, specyficznej, działającej pod DOS-em, Windows lub Linuksem (by wymienić najpopularniejsze) maszynie, niezależnie od kształtu, producenta czy jakichś szczegółowych technicznych rozwiązań. Pecet to zarówno szara i zakurzona buda XT z 86 roku jak i nowoczesny „wypasiony” laptop od Sony.

Tips Apple

Czemu o tym pisze pisze? Otóż, zaglądając dziś na MakWiki znalazłem takie oto stwierdzenia demitologizujące tezę, iż Mak na Intelu to zwykły pecet:

Apple już dawno pozbył się kompleksu “złe, bo nie wymyślone u nas”. Od lat Maki używają standardowych (”pecetowych”) pamięci, dysków, kart graficznych i portów, a mimo tego znacznie różnią się od przeciętnych pecetów. Teraz zmienił się procesor, ale dla użytkownika ta zmiana jest niewidoczna. Apple nadal dba, aby Maki były ciche i niezawodne. Nadal starannie integruje system operacyjny ze sprzętem. Maki nadal mają własne, specjalnie projektowane płyty główne, systemy chłodzenia, zasilacze… no i obudowy. Maki na intelu nie mają straszącego technologią lat 80tych BIOSu, nie mają kobylastych zasilaczy ATX i nie mają niepotrzebnie dużych obudów wypchanych kablami i kurzem.

Trudno się z tym zgodzić. Obudowy pecetów też bywają eleganckie, oryginalne i nietypowe. Pecety też potrafią być ciche, też mogą być niezawodne (np. pracując pod kontrolą Unixa, Linuxa, BSD czy… MacOS X), też mają specjalnie projektowane systemy chłodzenia (np. wodą), specjalnie projektowane płyty główne i – zapewniam – nie wszystkie mają kobylaste zasilacze ATX i duże wypchane kablami i kurzem obudowy (np. komputery typu barebone lub laptopy). Kurzu nie znajdziecie zresztą nawet najbardziej w tandetnych komputerach z supermarketu, o ile tylko są w miarę nowe… BIOS w pecetach też nikogo nie starszy, dla użytkownika jest jeszcze bardziej niewidoczny niż procesor, a kontrolujący nowe intelowe maki EFI powstał przecież nie na specjalne zamówienie Apple, ale właśnie jako platforma mająca ów przestarzały BIOS wkrótce – i na dobre – zastąpić.

Crispinpage2

Cała reszta sugerowanych różnic też jest dyskusyjna – inni producenci też dbają o szczegóły wykonania, przynajmniej w drogich modelach, trudno bowiem porównywać np. makbooka za 9000zł z laptopem za 2500zł i wyciągać stąd wnioski na temat jakości. Programiści Microsoftu, czy pracujący nad kolejnymi dystrybucjami Linuksa zapaleńcy, też integrują soft i sprzęt – powiedziałbym nawet, że z większym sukcesem o ile brać pod uwagę ilość obsługiwanych przez te systemy urządzeń. Mam pisać dalej? Chyba nie ma potrzeby… Skoro, jak wiemy, OS X dziala na pecetach, Windows dziala na makach to gdzie ta istotna różnica która mogłaby nam pozwolić nazywać je inaczej? W obudowach? Tak się składa, że od momentu premiery intelowych maków jedyny element odróżniający je wyraźnie od reszty pecetów to Mac OS X. Tyle, że to rozgraniczenie sztuczne, wynikające z ograniczeń zawartych w licencji, wiadomo bowiem że OS X zadziała także na nieapplowskich komputerach o ile tylko są one odpowiednio wyposażone. Nie pomogą tu żadne zaklęcia. Ot po prostu, dziś mak to pecet sprzedawany przez Apple. Może i niezwykły… ale czy to coś zmienia?


komentarze 2