Nuvifone – pierwsze wrazenia

                2 grudnia 2009 o godzinie 11:31, w kategorii test-m20.

Nuvifone przychodzi opakowany w eleganckie lakierowane pudełko. W zestawie obok telefonu mnóstwo kabelków. Do tego dwie ładowarki (normalna i samochodowa), słuchawki na miniUSB (z mikrofonem i pilotem) oraz uchwyt samochodowy. W końcu M20 to także nawigacja. Do tego futerał, ściereczka do czyszczenia ekranu, oprogramowanie (Microsoft ActiveSync – tylko dla pecetów) i instrukcje obsługi na dwóch płytach plus oczywiście masa papierów – gwarancja, papierowa instrukcja, krótkie wprowadzenie (FAQ) i tym podobne. M20 działa pod ostatnim Windows Mobile w wersji 6.5. Pojemność dysku 4GB. Ekran malutki ale dający 640×480 pikseli (VGA). Jasny, kontrastowy i bardzo wyraźny. Na zewnątrz pięć przycisków wliczając w to regulacje głośności i blokadę. Obudowa plastikowa ale zwarta, raczej mocna, choć wolałbym żeby telefon nie wypadł mi przypadkiem z kieszeni. Kolor czarny ze srebrnymi dodatkami ale z tego co widzę na stronie producenta są dostępne też mniej konserwatywne i bardziej radosne wersje.

M20Pudjek79Oo-1

M20 jest mały i lekki. Zaskakująco lekki i jednocześnie nie zbyt mały. Wbrew pozorom dobrze leży w dłoni. Bateria jest oczywiście wymienna. W pierwszych kilku dniach intensywnej zabawy i ustawiania telefonu pod siebie codzienne ładowanie jest niezbędne. Potem może być trochę lepiej – zwłaszcza jeśli się o to postaracie redukując podświetlenie ekranu, wyłączając telefon na noc i rezygnując z włączonego na stałe wifi i bluetootha – ale w praktyce nie liczyłbym na wiele więcej. Bateria ma 920mAh, producent obiecuje 250 godzin w trybie czuwania i 3 godziny rozmowy ale, jak wiadomo nie od dziś, zasilanie jest problemem we wszystkich tego typu przenośnych urządzeniach. Dopóki komórki służyły głównie do dzwonienia nie było z tym wielkich problemów ale im więcej potrafią tym częściej z nich korzystamy – w końcu słuchamy na nich muzyki, używamy internetu, nawigacji, gramy w jakieś gry itd. – a to przekłada się w prosty sposób na konieczność codziennego używania ładowarki… Konfiguracja dostępu do internetu po wifi nie stanowiła żadnego problemu, po włączeniu nuvifon znalazł domową sieć, grzecznie zapytał o hasło i po krzyku. Od strzału poszła też konfiguracja konta na gmailu. Wystarczyło tylko podać login i hasło. Z bardziej egzotycznymi kontami nie będzie pewnie aż tak łatwo ale i tak widzę duży postęp – dobrze pamiętam ile zachodu wymagało – wcale przecież nie tak dawno temu – skonfigurowanie tak podstawowych usług w tzw. nowoczesnych telefonach. Oj, dobrze że te czasy już na dobre minęły…

M20Foto1Y55Djdh7

Pierwsze wrażenia raczej mieszane. Telefon nie wygląda źle ale też niczym specjalnym nie ujmuje. Wątpliwości pogłębia też dotykowy ekran – nie ma siły, osobom przyzwyczajonym do obsługi iPhona musi się wydać oporny, nieczuły i niedokładny. Dotykowy to w ogóle złe słowo i wprowadza więcej zamieszania niż porządku – nuvifon reaguje bowiem nie tyle na dotknięcia ile na nacisk a to nie to samo. Animacja nie jest zbyt płynna. Przytłacza też mnogość opcji, ustawień, potwierdzeń i cała filozofia Windows Mobile. Ale to w końcu naturalne – każde nawet najbardziej oczywiste w obsłudze urządzenie wymaga oswojenia i zmiany nawyków. Nie chce więc być zbyt surowy opierając się tylko na pierwszych wrażeniach zwłaszcza, że na ocenę całości mam miesiąc czasu. Cóż, zdążę się pewnie jeszcze przyzwyczaić…

Obok mnie różne modele nuvifonów testują jeszcze autorzy blogów www.foto.pwsk.pl, cassia.pl oraz wiecek.biz. Zachęcam więc do odwiedzin wyżej wymienionych i konfrontacji opinii. Poza tym komplet informacji zawsze jest dostępny na facebookowym profilu producenta. Miłej lektury!


komentarze 3