Nuvifone – nawigacja

                14 grudnia 2009 o godzinie 9:33, w kategorii test-m20.

Ostatnio pisałem o integracji pozycji geograficznej z wyszukiwarką internetową a dziś będzie o mapach. Biorąc do testów nuvifona liczyłem przede wszystkim na dobrą nawigację. Garmin w nazwie zobowiązuje. I telefon faktycznie daje radę – nawigacja jest dobra. Niestety jednak obsługa modułu nawigacyjnego pozostawia wiele do życzenia. Jest nieoczywista. Prosta i wydawałoby się podstawowa rzecz a więc wskazanie punktu, do którego chcemy dojechać wymaga kilku kompletnie zbytecznych puknięć w ekran i wgłębianie się w meandry niezbyt czytelnego menu. Sprawa wygląda nieco lepiej kiedy mamy już telefon skonfigurowany a docelowe adresy zaznaczyliśmy wcześniej i dodaliśmy je do zakładek (ulubionych) ale wymaga to trochę zachodu oraz dostosowania się do urządzenia. Tymczasem ja wolałbym raczej aby to ono dostosowywało się do mnie i moich pomysłów… A już na pewno w sprawach tak oczywistych! Zwłaszcza, że ewentualne zmiany to nic wielkiego – ot, po prostu przemyślenie sposobu w jaki ludzie będą z telefonu i nawigacji korzystać.

Garmin-Asus-Ne4Uvifone-M20 Mount-1

Nie wymaga to wcale wielkiego wysiłku – mimo iż jest to rzecz zupełnie zasadnicza – oprogramowanie przecież już jest, działa całkiem dobrze jeśli brać pod uwagę czysto techniczną stronę zagadnienia trzeba je jeszcze tylko dopracować pod kątem potrzeb użytkownika. Tego elementu bardzo tu brakuje – a dobrze przemyślany interfejs kilku najważniejszych aplikacji spokojnie przykryłby wszystkie lub prawie wszystkie opisane wcześniej przeze mnie wady nuvifona. Wcale nie zmyślam – iPhonowi też zarzucano różne prawdziwe i wyimaginowane braki ale nadrabiał właśnie dzięki wygodzie i łatwości obsługi, nieprawdaż? Bardzo, bardzo brakuje tu jakiegoś sensownego projektu interakcji!

M20Nawigacja556A5DScreenshot 61

Nie mam pojęcia po co komu do szczęścia potrzebne są takie informacje jak te na obrazkach powyżej – o ile jeszcze statystyka od biedy ujdzie – średnia prędkość, dystans i działający w czasie rzeczywistym prędkościomierz zamiast fontanny można jeszcze zrozumieć – to lokalizowanie pozycji satelitów na nieboskłonie i dziwne wykresy ilustrujące moc czy opóźnienie sygnału (tak się domyślam bo niby skąd mam wiedzieć?) raczej mnie odpychają niż przyciągają. To zawracanie człowiekowi głowy niepotrzebnymi informacjami, zaciemnianie prostego obrazu i odwracanie uwagi od rzeczy istotnych. Jestem tu i chcę się dostać tam – potrzebuję wiedzieć którędy mam iść/jechać i to mi w zupełności wystarcza! Skupmy się na meritum – dzisiejszy świat generuje już wystarczająco dużo informacyjnego szumu i naprawdę nikt nie potrzebuje jeszcze więcej nierelewantnych informacji pochodzących z własnej kieszeni. Co za dużo to nie zdrowo!

M20Produc6Sts9-L-03

Tyle narzekania. Poza tym jest całkiem miło – Nuvifone z wyprzedzeniem mówi gdzie skręcić, którego pasa należy się trzymać, wyświetla ograniczenia prędkości i tym podobne – i do tego typu wskazań nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Na co dzień nie używam żadnej nawigacji trudno więc porównać mi nuvifona z konkurencją – jednak gdyby nie koślawa obsługa – byłbym z garminowych map zadowolony. Mapy są dokładne, świeże i tylko kilka razy zdarzyły się jakieś drobne – naprawdę niewarte uwagi – niedociągnięcia. Ponieważ akurat nie wybierałem się w Zupełnie Nieznane Strony sprawdzałem nuvifona w znacznie bardziej wymagający sposób – otóż kazałem mu się prowadzić w miejsca i trasami, które doskonale znam. To trudniejsze zadanie bowiem od razu byłem w stanie ocenić czy urządzenie zachowuje się jak przyjaciel czy jak praski taksówkarz – na wszelki wypadek wyjaśniam, że chodzi tu o Pragę, stolicę Czech a nie o dzielnicę Warszawy – wiozący pasażera dwie przecznice dalej przez najbardziej odległe przedmieścia. Osobną kwestią jest jednak rozmiar ekranu – w samochodzie, z odległości kilkudziesięciu centymetrów jest on po prostu nieczytelny. Jeśli tylko potrzebujemy zobaczyć nitkę drogi – jest w porządku ale już odczytywanie nazw mijanych ulic wymaga lupy albo żywego pilota. Nieco do życzenia pozostawia też polonizacja urządzenia – nazwy ulic wyświetlane są z błędami – w oczy rzucają się literówki, czasem jakieś chińskie czy japońskie krzaczki albo zła interpretacja nazw w stylu „Aleja Jana Pawła Ii”. To oczywiście drobiazgi ale trudno ich nie zauważyć… I znów – łatwo je poprawić, wystarczy tylko doszlifować szczegóły. Mam wrażenie, że w M20 wyraźnie zabrakło tego właśnie elementu. A to przecież – biorąc pod uwagę proces projektowania i produkcji – tak niewiele…

M20Ciao766Sh

Inną ciekawostką opartą na nuvifonowym GPS jest usługa Ciao! Ciao – jak wszyscy wiedzą – to po włosku cześć. Jak sama nazwa wskazuje usługa ta ma ułatwić właścicielom nuvifonów kontakty towarzyskie i wyszukiwanie znajomych. A mówiąc całkiem wprost podglądanie przez wybrane osoby informacji o aktualnym położeniu telefonu a więc także i jego właściciela. Całość jest oczywiście pod kontrolą – inaczej usługa nazywałaby się pewnie „Wielki Brat” – mamy więc możliwość ustalenia kiedy i kto może nas śledzić. To zapewne świetne rozwiązanie gdy chcemy zaczerpnąć – w opozycji do prywatności – trochę „publiczności”. Brzmi trochę dziwnie, prawda? Ciao! może aktualizować się automatycznie lub ręcznie jeśli nie lubicie być na świeczniku zbyt długo. Pomysł może wydawać się fajny ale moim zdaniem jest raczej przerażający. Fajny gdy szukamy rozrywki i błądzimy po knajpach w całym mieście szukając znajomych twarzy. Być może fajny dla rodziców, którzy obawiają się o bezpieczeństwo – i szczerość – dorastających dzieci. Jednak taka permanentna inwigilacja to chyba kiepska metoda wychowawcza… Przerażający gdy pomyślimy o możliwych nadużyciach – szpiegowaniu niczego nieświadomej żony (lub męża), nie wspominając już o przysłowiowych facetach w czerni. Choć oni już to mają od dawna… Oczywiście trochę przesadzam – nuvifon na to nie pozwala, za każdym razem grzecznie pyta i informuje o swojej aktywności niemniej sama możliwość jaką stwarza tego typu technologia wydaje mi się cokolwiek dwuznaczna. O ile LBS bardzo mi się spodobał to Ciao! wręcz przeciwnie. Nie chciałbym czegoś takiego w telefonie i naprawdę nie wiem skąd bierze się moda na tego typu techno-ekshibicjonizm. Cóż najwyraźniej jestem już zramolałym zgredem i nie rozumiem współczesności…


komentarze 2