Nuvifone i LBS

                10 grudnia 2009 o godzinie 1:31, w kategorii test-m20.

Jak pisałem, flagową cechą nuvifonów jest nawigacja. GPS zwykle kojarzy nam się z urządzeniami, które wyświetlają mapy, wskazują drogę i odpowiadają na pytanie jak gdzieś trafić. Jednak przecież aby wszystko to było możliwe urządzenie musi najpierw odpowiedzieć na pytanie gdzie aktualnie jesteśmy. Określanie własnej pozycji to zresztą podstawowe zadanie wszystkich odbiorników GPS – prawda? Reszta to tylko pomysł na wykorzystanie danych. Zostańmy więc przez chwilę w tym punkcie i zastanówmy się co jeszcze – poza zaznaczeniem pozycji na mapie – można z taką informacją zrobić… A można bardzo wiele – w końcu skoro telefon wie gdzie jesteśmy może dostosowywać się do naszego aktualnego położenia. Ustawić godzinę i strefę czasową jeśli podróżujemy po świecie, automatycznie wybrać ustawienia waluty w programach do konwersji jednostek, ustawienia pogodynki lub właściwą konfigurację innych usług – wyciszenie dzwonka, wybór wifi czy używanego konta e-mail – w zależności od tego czy jesteśmy akurat w domu, w szkole czy w biurze. Nie wygląda to być może zbyt imponująco ale w działaniu jest imponujące i umożliwia zbudowanie naprawdę łatwego w użytkowaniu i inteligentnego oprogramowania. Tego typu usługi nazywają się mądrze LBS a akronim ten oznacza po prostu usługi oparte o lokalizację (Location Based Service). W nuvifonie zintegrowano je z przeszukiwaniem sieci. Sam pomysł nie jest wprawdzie oryginalny ani specjalnie nowy ale jego realizacja zasługuje na szacunek. Zwłaszcza, że tego typu usługi ciągle nie stały się jeszcze popularne ani powszechnie używane – a powinny! To naprawdę szalenie wygodne. Wyobraźcie sobie – kilka puknięć w ekran komórki i mamy adresy znajdujących się w pobliżu restauracji, stacji benzynowych, szpitali, aptek, repertuar kin i czego tam sobie jeszcze człowiek zapragnie. Działa to dokładnie tak jak powinno i z tego co zaobserwowałem wyniki serwowane przez nuvifona są i aktualne i sensowne. Rażą może trochę cmentarze w sekcji Atrakcje ale w końcu szeroko rozumiane cmentarnictwo, architektura i sztuka cmentarna czy wyszukiwanie i kolekcjonowanie epitafiów, to właściwe hobby jak każde inne…

M20Lbs76S6ShLbsm20Uiewewowws

Co ważne – nie jest to tylko kolejna papierowa funkcja. Więcej, moim zdaniem to jedna z nowości równie ważna jak połączenia głosowe, kieszonkowy mejl czy esemesy i za kilka lat jej brak w telefonie będzie po prostu nie do pomyślenia. Jest to poza tym całkiem sensowny sposób wykorzystywania wbudowanych w telefony modułów GPS. Klasyczne mapy to jedno – ale ich obecność w komórkach jest – powiedzmy to sobie wprost – nieco dyskusyjna… Zintegrowane czy dedykowane specjalnie dla samochodów rozwiązania mają tu bowiem naturalną przewagę nad kieszonkowymi konkurentami choćby z racji rozmiarów ekranu, stałego zasilania itd. A także tego że trudno je zostawić w drugiej marynarce czy w kuchni na stoliku – prawda? Jednak taki kieszonkowy przewodnik, który zawsze wie gdzie jesteś i kto w okolicy urządza akurat przyjęcie, gdzie kupić lody, obiad, zatankować albo wypłacić gotówkę – to przecież zupełnie inna bajka niż „skręć w prawo, skręć w lewo, zjedź na autostradę”… Nieprawdaż? Warto więc pamiętać, że GPS to nie tylko mapy i nawigacja. GPS to dla elektroniki także oczy i uszy, dzięki którym może być ona nie tylko bardziej funkcjonalna ale też łatwiejsza w obsłudze!

Mbslbsm20Uds7M20Nuvlbs36Wo

Zresztą zauważcie co robi się ze współczesną elektroniką – czasy kiedy komórki, komputery i inne urządzenia tego typu oferowały tylko to w co wyposażył je producent dawno minęły. Dziś równie ważny jak parametry techniczne – a może i ważniejszy! – jest dostęp do usług. Telefon bez zasięgu to tylko kawałek plastiku. Przypomnijcie sobie jak wyglądał iPhone bez App Store. Tak właśnie wygląda prawdziwy cloud computing – w praktyce a nie w kolorowym i egzaltowanym tygodniku! Internet w telefonie to już dzisiaj banał – ale dobrze wykorzystany internet w komórce to ciągle jeszcze zagadka przyszłości. wiecie o co chodzi – można w końcu przeżyć bez wysyłania e-maili czy blipowania z tramwaju ale interaktywna, dobrze poinformowana mapa, przewodnik czy wyszukiwarka pożytecznych informacji to już zupełnie inny gatunek. Coś co ułatwia życie a nie tylko zabija czas. Owszem, zawsze będzie można to samo zrobić ręcznie, na piechotę korzystając z przeglądarki i googla, wpisując odpowiednio sformułowane pytanie ale zautomatyzowanie całego procesu oszczędza czas, jest wygodne, łatwiejsze w obsłudze. Słowem, może z tego skorzystać każdy. I siedzący w temacie nastolatek i niedowidzący emeryt. A o to przecież w tym wszystkim chodzi – technologia powinna być przezroczysta, łatwa i dostępna, prawda? Bez wątpienia tego typu usługi to znacznie ciekawszy i bardziej poważny obszar zastosowań przenośnej elektroniki niż modna obecnie „rzeczywistość rozszerzona” albo jakiś niezidentyfikowany web 2.0 i wirtualne wspólnoty. LBS jest bowiem w odróżnieniu od nich naprawdę funkcjonalny, przydatny nie tylko dla oblatanych z elektroniką i gadżetami nastolatków ale właściwie dla każdego. W ten właśnie sposób uwidacznia się zresztą prawdziwa wartość dostarczanej informacji. Google Maps w komputerze to właściwie tylko fajny globus i w zasadzie nic więcej. Tymczasem LBS i mu podobne rozwiązania to już nie jest jakaś tam e-zabawka – wprawdzie fajna, intrygująca ale właściwie nie wiadomo co z nią zrobić – to całkiem poważna, przydatna i naprawdę upraszczająca wiele codziennych spraw technologia. Bezdyskusyjnie.


komentarze 4