Netgear DG834G – tajemnicze zniknięcie

                18 marca 2007 o godzinie 16:22, w kategorii Jabłka.

Wygląda na to, że odrobinę zbyt szybko ogłosiłem światu że Netgear DG834G jest taki doskonały. Dziś w nocy strzelił mu zasilacz – słowem, rano kataklizm! Nie ma sieci! Na szczęście miałem w szufladzie drugi o tych samych parametrach więc życie dosyć szybko wróciło do normy. Trochę chyba też przesadziłem pisząc, że ruter tak doskonale działa pod Safari… Owszem, wygląda na to że można się nań bez trudu zalogować i wszystko sobie poustawiać – co przecież kilka dni temu własnoręcznie zrobiłem – tyle, że po wyłączeniu zasilania wszystkie te ustawienia… szlag trafi! Wystarczy na sekundę wyjąć wtyczkę z gniazdka i mamy konfigurację nowiuśką jak z fabryki! Wiem, że trudno w to tak na słowo uwierzyć ale właśnie – u licha! – to przeżyłem… Co ciekawe po skonfigurowaniu drania spod Firefoxa i odcięciu mu zasilania ustawienia nie znikają! Oto prawdziwa zagadka, nieprawdaż? Mam kilka hipotez – pierwsza, zasilacz był od początku popsuty co w jakiś dziwaczny sposób odbijało się na pracy urządzenia; druga – firmware DG834G kompletnie głupieje gdy ma do czynienia z Safari lub ewentualnie z PithHelmetem; i wreszcie trzecia, nieco solipsystyczna – ktoś robi sobie ze mnie okrutne jaja. Tą, idąc za przykładem Blaise Pascala zostawię ją sobie w odwodzie, na tak zwany wszelki wypadek. Możliwe jest też oczywiście, że wszystkie te teorie są prawdziwe i na siebie nachodzą… Czemu nie?

Ld0000423646 2

Najgorsze jest jednak to, że nie bardzo mam teraz czas aby temat drążyć i przeprowadzać kolejne nonsensowne eksperymenty – choć najprawdopodobniej w niedalekiej przyszłości w końcu i tak będę musiał… Pech chce, że nawet wszechwiedzące google jest w tej sprawie mało pomocne – raz, że nie za bardzo wiem o co właściwie pytać (właśnie zauważyłem, że fraza mystery netgear daje ciekawe wyniki!), dwa, że wyrzuca dosyć dużo linków do włoskich i francuskich webforów co skutecznie utrudnia mi moje skromne śledztwo. Zwłaszcza, że w jako tako oswojonej, anglojęzycznej części sieci jest całkiem sporo mądralińskich, którzy, niezależnie od zadanego pytania, zawsze doradzą coś w stylu „zresetuj ruter przyciskiem z tyłu”. Swoją drogą, żeby odreagować taką lekturę, będę chyba musiał przez tydzień odpisywać na jakimś forum samochodowym użytkownikom zgłaszającym problemy ze skrzynią biegów czy gaźnikiem „kopnij w przednie koło”. Nie mam wprawdzie pojęcia o samochodach ale przecież miło jest dawać dobre rady… Ech! W takich chwilach przychodzi człowiekowi na myśl słynne już zdanie Lema, że dopiero internet pokazał mu ilu jest idiotów na świecie. Kolejna dziwna rzecz – po wymianie zasilacza (lub też po konfiguracji rutera spod Firefoxa) automagicznie zniknęły też problemy z synchronizacją DDNS – teraz wszystko działa jak należy! Nie wiem więc czy się martwić czy raczej cieszyć z popsutego zasilacza…


Brak komentarzy