Nec Hercules contra plures

                16 czerwca 2009 o godzinie 8:29, w kategorii Jabłuszka.

Ot, takie trzy drobiazgi z ostatnich kilkunastu godzin. Niedawno Asus pokazał nowy flagowy model popularnego netbooka eeePC z ekranem o przekątnej… 11 cali. Jednocześnie od kilku miesięcy krążą plotki, że firma ma zamiar wycofać z rynku modele z ekranami 7 i 9 cali. I to by było tyle o netbookach. A właściwie – po netbokach. Bo po co komu słaby, wykastrowany laptop takiej wielkości? Zwłaszcza że wspomniana jedenastka ma kosztować w granicach 2000zł? Ciekawe kiedy zobaczymy netbooki z 17″ ekranem? I czy naprawdę to jest ta wspaniała droga rozwoju, którą Apple tak nierozsądnie lekce sobie waży? Naszym celem jest dostarczanie produktów, które są lepsze niż urządzenia Appledeklarował ostatnio Jonathan Tsang, wiceprezes Asusa. To mi się podoba i trzymam za słowo ale chyba nie tędy droga…

Eee-Pc-1101Ha

Większość popularnych wortali podała z kolei sensacyjną wiadomość, że Apple zastosowało w nowych MacBookach wolniejszy interfejs SATA zamiast SATA2. Transfer spadł z trzech gigabitów na sekundę do półtora. Brzmi okropnie, prawda? I świetnie się wpisuje w modę na mówienie jakie to te jabłka z roku na rok coraz gorsze. Gdzieś nawet wyczytałem – nie umiem znaleźć linka więc chyba na blipie – że to właśnie dzięki takim właśnie „zgniłym” kompromisom Apple wydłużyło życie baterii (!) do obiecywanych 8 godzin – a to niedopuszczalne bo przecież wydajność jest najważniejsza! Mało kto zwrócił jednak uwagę, że przecież większość dysków dostępnych na rynku nie wyciąga nawet tego a rzeczywisty transfer pomiędzy dyskiem a komputerem wynosi mniej niż 150MB/s. Ucierpieć mogą więc tylko użytkownicy ultranowoczesnych, ultradrogich i ultraszybkich dysków SSD których jest na świecie czternastu. Ale kogo by tam interesowały takie nieważne szczegóły? Ważne że nowszy znaczy wolniej a to przecież skandal jakich mało!

Samsun3337G-64Gb-Ssd

Albo pornowirusy… Kilka dni temu pojawił się kolejny – raczej niegroźny – trojan (malware) udający jakiś kodek wideo na jakiejś stronie z pornografią. Nic wielkiego – trzeba go samemu ściągnąć i zainstalować jak wszystkie podobne makowe szkodniki. Pech jednak chciał, że kilka dni wcześniej pojawiła się też jakaś modyfikacja innego nieszkodliwego robaka. A dwa a to przecież więcej niż jeden! Właśnie teraz, gdy firma Apple stara się przekonać potencjalnych klientów, że systemy operacyjne Mac OS X od Windowsów różnią się między innymi tym, że są wolne od wirusów. Oczywiście systemu operacyjnego w pełni wolnego wirusów nie ma, ale pojawienie się nowego „paskudztwa” wydaje się być powiązane z najnowszą strategią marketingową firmy Appleczytamy na jednym z popularnych technowortali. Nie wiem o jaką to „najnowszą strategię” chodzi – a staram się być w temacie – ale mniejsza już o to. Graham Cluley z firmy Sophos potwierdza, że użytkownicy Mac-ów zbyt beztrosko podchodzili do spraw bezpieczeństwa wierząc, że problem złośliwego oprogramowania dotyczy tylko pecetów. Ekspert podkreśla również, że udział w tworzeniu fałszywego poczucia bezpieczeństwa miała firma Apple reklamująca swój system jako wolny od wszelkich zagrożeń – wtóruje gazeta.pl. Jasne, jasne. Pamiętacie jeszcze raban jaki podniósł się gdy w jednym z dokumentów helpdesku zaktualizowano informacje o oprogramowaniu antywirusowym na maki? Sophos zresztą od jakiegoś czasu odkrywa takie zagrożenia – i może dobrze bo ciągle są jeszcze ludzie, którzy mogą się dać złapać na specjalne kodeki do darmowego porno – opatrując je przy okazji niby to ostrzegawczymi lecz tak naprawdę reklamowymi filmikami. Zresztą popatrzcie sobie sami:

Prawdziwy alert z ostatniej chwili – nieprawdaż? Cóż, tak właśnie manifestuje się w praktyce kategoryczny imperatyw iż więcej równa się lepiej. W efekcie podręczny, tani i z definicji przecież mały komputerek przypomina już rozmiarami, wagą i ceną zwykłego laptopa, zagraża nam pandemia do której oczywiście nie jesteśmy przygotowani a parametry szeregowej transmisji danych pomiędzy kontrolerem a dyskiem wywołują prawdziwe emocje i trafiają na pierwsze strony technotabloidów. Słowem – czysta, nieskażona niczym bzdura. Ciekawe co będzie dalej – historie miłosne deweloperów C#? Enkapsulacja i wiązania dynamiczne w horoskopach objektowych? Przepisy na exploit dla dwóch osób w dwadzieścia minut? Albo cykl co telewizyjne gwiazdy myślą o epromach? Z tym się nie da wygrać. I Herkules dupa, kiedy ludzi kupa – jak mówi stara łacińska maksyma…


komentarzy 13