Kota nie ma myszy harcują

                13 marca 2009 o godzinie 11:49, w kategorii Jabłuszka.

Co zobaczymy w iPhone OS 3.0? Na sieciowej giełdzie krąży już kilka plotek: modem – co faktycznie jest wysoce prawdopodobne, obiecany dawno temu system notyfikacji mający zastąpić multitasking, obok obsługa aplikacji w tle oraz oczywiście samochodowa nawigacja GPS, systemowy schowek wraz z kopiuj-wklej a nawet obsługa ememesów. Ze swojej strony dodam jeszcze Voice Over znany z nowej szufelki a być może także sterowanie telefonu i pokładowego iPoda głosem. Nie jestem entuzjastą takich rozwiązań, co zapewne bierze się z dotychczasowych doświadczeń z tego typu softem i powtarzania po trzy razy tego samego. Wprawdzie było to lata temu – dosłownie: lata – ale od tej pory komputer sterowany głosem w moim osobistym wyobrażeniu reaguje jak głuche, złośliwe i opóźnione w rozwoju dziecko. Zapewne czasy się zmieniły ale uraz pozostał. Pewne jest też, że obok samego oprogramowania zobaczymy także trzecią wersję iPhona. Oczywiście nie w ten wtorek ale zapewne w dniu oficjalnej premiery wersji 3.0 wypoczęty Steve Jobs wypowie swoje sakramentalne there is one more thing i… No właśnie, będziemy mieli spodziewaną niespodziankę. Przyznacie, że faktycznie byłby to idealny moment na wielką premierę i udany come back

130Rtre00Jpg

Jeśli wierzyć wszystkim plotkom obok, lub może zamiast, telefonu zobaczymy też tak zwanego netbooka czyli oczywiście tablet z dotykowym ekranem. Pisałem już o tej koncepcji krytycznie i zdania nie zmieniam jednak nie mogę przecież upierać się w nieskończoność – rynek cały czas się zmienia a Apple na takie zmiany reaguje zwykle z wyprzedzeniem. Więc wykluczyć tego nie można. Mimo to nie uwierzę póki nie zobaczę. Boje się jednak takich premier a już najbardziej chyba tego, że Apple pod naciskiem tzw. opinii publicznej zacznie powoli schlebiać masowym gustom. Chcecie netbooka? Damy wam netbooka. Chcecie ememesów? Damy wam ememesy. Chcecie fizycznej klawiatury w iPhonie? To damy wam klawiaturę. I tak dalej. Pamiętam, że gdy pod koniec ubiegłego roku po sieci krążyły zdjęcia futerałów do iPhona nano, zastanawiałem się przez krótką chwilę czy mogą być prawdziwe, i pomyślałem wtedy, że jeśli tak to będzie to potwierdzenie, że wraz ze zdrowiem Jobs stracił też wpływ na kierunek w jakim podąża firma. iPhone nano na szczęście okazał się plotką ale nie sposób zauważyć, że ostatnimi laty jest trochę cienko – nie zachwyciły zbytnio nowe MacBooki, nie specjalnie kusi nowa klawiatura, dziwi nowy dziwaczny wygląd OS X , irytuje z wersji na wersję coraz bardziej ociężałe iTunes a nowa szufla wręcz odpycha… Ach! Gdzie te czasy kiedy produkty Apple tylko zachwycały?

Iphonek456446Rd-1

Czytając dziś wszystkie te spekulacje, prognozy i przewidzenia znów mam podobne odczucia – w tym sensie netbook, tablet czy wszystkomający iPhone wygląda jak pierwszy krok w stronę kapitulacji przed zarazą współczesnej elektroniki, której na imię: im więcej tym lepiej. Więcej funkcji, więcej produktów, więcej premier, więcej szumu i tak dalej. W efekcie zamiast komputerów kupujemy liczby. I dlatego, szczerze mówiąc, wolę raczej wybrakowanego iPhona niż applowską wersję Nokii z jej kamerami, wyświetlaczami, bluetoothem, podczerwienią i setką wielofunkcyjnych guzików. Ale to na szczęście chyba nam raczej nie grozi – choć pod nieobecność Jobsa stale kołacze mi się wokoło głowy taka obawa… Mimo iż czekamy teraz tylko na pokaz – cytuję: advance preview of what we’re building – nowego oprogramowania a nie na prawdziwą premierę emocje już osiągają niezdrowy poziom. Atmosfera gęstnieje, plotki zaczynają nabierać rozpędu a internetowe serwisy newsowe – jak zwykle zresztą – każdą z nich potraktują z uwagą i powagą. Nawet te najgłupsze. Zalecam zatem trochę dystansu, zwłaszcza do tego co uda wam się w najbliższych dniach – a w perspektywie tygodniach – wyczytać na ten temat w sieci. Na przykład, skąd w ogóle pewność, że soft 3.0 będzie kompatybilny z iPhonami pierwszej i drugiej generacji? Hę?


komentarze 22