Jak robić lepsze zdjęcia cyfrówką?

                10 kwietnia 2008 o godzinie 12:17, w kategorii Fotografia.

W ramach odzyskiwania tekstów ze starej fotogenii kolejny rupieć tym razem „Jak robić lepsze zdjęcia cyfrówką”. Tekst ma dobrze ponad 5 lat i zapewne dziś napisałbym go inaczej niemniej nie ma nic gorszego niż konfrontacja z sobą z przed lat i poprawianie przeszłości więc wrzucam go na bloga bez jakiejkolwiek ingerencji w treść. Słowem, jest jaki był. Myślę też że nie zestarzał się aż tak bardzo – mówi więcej o samym podejściu do fotografowania niż o technice a w tym temacie wiele się nie zmieniło. Przypominam że jest to poradnik dla początkujących a więc dla ludzi którzy biorą aparat fotograficzny do ręki po raz pierwszy czy drugi w życiu. Dziś może się wydawać że takich już nie ma – i że nawet niemowlęta mają pewne doświadczenie w tej materii – ale przed laty wraz z gwałtownym upowszechnieniem się cyfrowych technologii fotografia przeżywała prawdziwy renesans – większość nigdy wcześniej nie fotografowała analogowo i zarazem każdy chciał mieć cyfrówkę i robić nią oszałamiające zdjęcia… Stąd właśnie takie a nie inne podejście do tematu. Cóż, czasy się zmieniły ale że czasem pytacie mnie o ten i inne stare teksty z fotogenii więc nadal będę je powolutku odkurzał – choćby z sentymentu – a jeśli dziś komuś też się choć troszkę przydadzą to bardzo się ucieszę.

Old Came42Ra


Jak robić lepsze zdjęcia cyfrówką czyli poradnik początkującego fotoamatora

Po pierwsze – kupcie sobie jakąś książkę o fotografii! Nic tego nie zastąpi – ani ten tekst, ani jeszcze kilka innych. Wiem, że wydaliście już dużo pieniędzy na aparat, akcesoria i nadspodziewanie dużo na drobnostki ale taka książka to tylko ułamek tych wszystkich kosztów. A będzie wam absolutnie niezbędna! Musicie koniecznie dowiedzieć sie co przesłania przesłona, co nazywamy czasem migawki, co oznaczają te tajemnicze cyferki i literki na obiektywie itd. Nie chodzi mi o jakąś konkretną książkę, nie musi być wcale nowa, droga, lśniąca i w twardej oprawie, nie musi być też o fotografii cyfrowej – może być nawet pogięta i zniszczona byle traktowała o Fotografii – chodzi tu bowiem o książkę, która pozwoli Wam zrozumieć czym jest aparat fotograficzny, do czego służy i dlaczego nie można nim zrobić zdjęcia po ciemku. Po co? Przecież nie trzeba wiedzieć jak działa samochód aby nim jeździć… Trzeba? Książka jest potrzebna dlatego, że uważam, iż fotograficzny analfabeta nie zrobi dobrego zdjęcia! Pewne rzeczy po prostu wypada wiedzieć. A zresztą może nie musicie jej kupować? Może stoi na półce w biblioteczce waszych rodziców lub dziadków? Aparat fotograficzny to nie jest wynalazek ostatniego roku! To po pierwsze, a po drugie – przeczytajcie ją. To dwa pierwsze i niezbędne warunki żeby robić lepsze zdjęcia.

Złe dobrego początki…
Kupiliście już aparat – nie było to łatwe, wybór był trudny, pewnie nie do końca jeszcze jesteście przekonani czy w 100% trafny, a i tak jutro czy pojutrze producent waszego aparatu lub jego konkurencja wypuści nowy lepszy i tańszy model… Stop! Wyjaśnijmy to sobie od razu – wystarczy, dość i koniec na ten temat! Nie musicie zmieniać aparatu co rok! Po pierwsze to fotograf robi zdjęcia a nie aparat, po drugie czy pojawienie się nowego aparatu na sklepowej połce lub w kolorowym katalogu spowoduje, że wasz z takim trudem wybrany „młody staruszek” zacznie nagle robić gorsze zdjęcia? Oczywiście że nie! Żaden sprzęt nie zastąpi Waszych umiejętności, wiec skupcie się na tym by doskonalić własny warsztat a nie na tym by kolekcjonować coraz to nowe fototechniczne cudeńka. Chyba że macie takie hobby – kupowanie aparatów cyfrowych. Ale po co wtedy fotografować?

Ale do rzeczy… Co takiego powoduje że zdjęcie nam się podoba? Może to, że figuruje na nim np. ktoś nam bliski – nasza babcia, żona/mąż czy dziecko? Że jest fragmentem naszej pamięci – przypomina nam jakieś konkretne chwile, miejsca? No dobrze, ale dlaczego podoba się ono także obcym ludziom? Albo, znacznie częściej – nie podoba się? Co powoduje, że inni nie rozumieją naszych zachwytów, nudzą sie przglądając nasz album z wakacji czy zdjęcia z imprezy choć byliśmy w malowniczych i pięknych miejscach… Prawda jest okrutna – zdjęcia nie pokazują tego co widzieliśmy! Sfotografowaliśmy coś by pokazać to innym, ale oni tego nie widzą! Sami będziemy chcieli je zobaczyć za kilka lat i także tego nie zobaczymy… Tragedia! Ale co zrobiliśmy źle? I co możemy zrobić żeby się to się więcej nie powtórzyło? Otóż to – jak zrobić dobrą fotografię? Co to wogóle znaczy, że fotografia jest dobra? Niestety nie są to pytania z gatunku tych, na które odpowiada się po prostu „wystarczy iść w lewo”. Nie ma jednoznacznych reguł, dzięki którym zdjęcie jest bezdyskusyjnie dobre – są zdjęcie kompletnie na bakier z powszechnie przyjętymi zasadami – które są świetne i zdjęcia żywcem wyjęte z fotograficznego podręcznika, które są kiepskie. Jedyny sposób jaki znam, i który pomaga robić dobre zdjęcia (a i to nie zawsze) to mieć talent. A ten należy w sobie odszukać, wytrzeć z kurzu i wypolerować by zabłysnął i palił się jak najdłużej. I nie mówcie, że go nie macie! Tak? To po co kupowaliście aparat? Jeżeli macie zamiar się upierać, to chcę powiedzieć, że w końcu nie wszyscy muszą przecież robić zdjęcia…

Zrozumcie mnie dobrze, oczywiście nie namawiam Was do robienia „artystycznych” fotografii – nie martwcie się, nie każę wam fotografować czarno-białych aktów grubych, chudych lub nieosiągalnych dla was kobiet, brodatych facetów palących długie papierosy, opuszczonych starszych ludzi czy bezdomnych – namawiam jedynie do tego by rozbudzić w sobie ambicje, aby niezależnie od tego co będziecie fotografować,
robić po prostu dobre zdjęcia. Nie cykać, nie pstrykać tylko fotografować. A jeżeli macie ambicje by robić artystyczne fotografie – to poszę was bardzo – tylko nie zaczynajcie od razu od „wielkiej sztuki” – to prawie pewny sposób na robienie nieciekawych zdjęć. Unikajcie niejasnych metafor, na siłe wydobytych skojarzeń i estetyki za wszelka cenę – dobre zdjęcie nie musi być wcale artystyczne, metaforyczne czy niezrozumiałe!


Czasoprzestrzeń – po prostu kawałek mojej kuchni

Fotografujcie własne otoczenie, to co znacie, to co potraficie i chcecie pokazać – w fotografii nie ma tematów niewłaściwych. Starajcie się po prostu pokazać je ciekawie, zwrócić uwagę na szczegóły, których nikt poza wami nie dostrzega. Nie bójcie się robić normalnych zdjęć! Fotograficy często obierają sobie za temat jakieś idee – ciszę, starość, znudzenie, szaleństwo – ale wy nie musicie za tym gonić. Bez obaw możecie pokazywać konkrety – babcię Basie, ciocię Franię i wujka Henryka czy rynek w Sandomierzu. A tego typu tematy odłóżcie sobie na razie na półkę i sięgnijcie po nie tylko wtedy, kiedy będziecie widzieć, że właśnie tego wam teraz potrzeba.

Fotografujcie wszystko!
Więc co w końcu fotografować? Jak to co?! Wszystko! Wraz z pojawieniem się cyfrowych aparatów świat stał się do zafotografowania. Fotografujcie to co was otacza, to co was emocjonuje, ludzi których znacie, ludzi których nie znacie, biedronki, kwiatki, kamyczki, gałązki, zwierzątka i zachody słońca itd.


Englishman in New York
fotgrafujcie wszystko, w tym przypadku wystarczyło się tylko zatrzymać…

Są różne dziedziny fotografii – wszystkie wielce pasjonujące i równie trudne – i nie chodzi wcale o to by być dobrym w każdej. To nie sport. Nie musicie się też specjalizować – spróbujcie jak smakują! Nie ma tu wygranych i przegranych. Może portreciści mają nieco lepsze wzięcie u płci przeciwnej niż landszafciarze ale, wierzcie mi, płacą za to wysoką cenę ! 🙂 Nie ma też lepszych i gorszych rodzajow fotografii – fotografowanie na rodzinnej imprezie może być tak samo emocjonujące jak na safari, a nawet jeśli nie – to na pewno zdjęcia mogą być równie dobre! Przestancie więc tłumaczyć swoje niepowodzenia i sukcesy innych tym, że lwa to łatwiej sfotografować dobrze. To nie prawda! W każdym razie czego byście nie fotografowali róbcie to starannie i z należytą uwaga, myśląc o tym, że właśnie fotografujecie (a to poważne zajęcie) a nie przerzucacie kartofle.

Więc dobrze, załóżmy, że chcecie (a może musicie?) sfotografować rodzinę na imprezie imieninowej… No to świetnie! Z banalnych „zdjęć do albumu” można zrobić serie np. całkiem zgrabnych portretów. Wystarczy tylko spojrzeć na niby tak dobrze znane wam osoby z troszkę innej strony – wydaje się wam, że wiecie już o nich wszystko, a przecież każda z nich niesie jakąś własną historię, której szczegółów nie znacie! Wykorzystajcie to, że możecie podejść blisko – zacznie bliżej niż do obcych wam ludzi i róbcie zdjęcia! A może chcielibyście fotografować Paryż lat 50-tych a tymczasem mieszkacie w Olkuszu i mamy już A.D. lipiec 2003 roku… – zapewniam, że Olkusz może być źródłem równie pięknych zdjęć! Zapamiętajcie sobie, że aby robić dobre zdjęcia trzeba nauczyć sie przedewszystkim patrzeć! Tylko wyrzućcie z głowy stereotyp który się tam przyssał i zasłania widoki, otwórzcie umysł i oczy na otaczający was świat! Zdejmujcie klapy! No już! Bo bez tego wasze zdjęcia nigdy nie będą lepsze. Francuski filmowiec Robert Bresson powiedział kiedyś, że należy fotografować wtedy i to czego nikt inny nie pokaże. Lubię szczególnie ten sposób myślenia, który pokazuje jednocześnie, że można zrobić coś twórczego i że jest to komuś potrzebne! Pamiętajcie jednocześnie, że o ile fotografować należy dużo i wszystko to pokazywać z tych zdjęć szerszemu gronu należy mało i najlepiej niezbyt często! Czesem fotografie muszą trochę poleżeć zanim będziecie je w stanie ocenić. Nie ma pośpiechu. Na pokaz wybierzcie tylko najlepsze!

Długie i krótkie wskazówki
Jest kilka prostych sposobów na poprawienie waszych zdjęć. Nie gwarantują dobrych rezultatów ale na pewno pomogą nieco waszym fotografiom. Po pierwsze przypomnijcie sobie jak wygląda zdjęcie. To prostokątna kartka papieru. Takie okienko w inne miejscie i inny czas. Na komputerowym monitorze widać to jeszcze lepiej, prawie dosłownie. To rama. Oglądacie wycinek, który jednocześnie jest całością. Może zabrzmi to dziwnie ale to co znajduje się poza kadrem będzie naprawdę niewidoczne – więc komponujcie zdjęcia tak, żeby pokazać to co chcecie w całości lub tak, żeby tą całość zasugerować poprzez ukazanie jedynie fragmentu – ale nie ucinajcie ludziom głów, rąk i palców a jachtom masztów, zabudowaniom kominów itd! Ułożenie obiektów w ramce (wizjera EVF lub na ekraniku LCD) nazywamy kompozycją. Dobra kompozycja to nic innego jak sposób, w jaki powinny być ułożone elementy w kadrze aby zdjęcie było ciekawe. Klasyczne, powszechnie szanowane reguły sugerują podzielić obraz na 3 poziome i trzy pionowe części. Wygląda to mniej więcej tak:

Na przecięciu tych linii mieszczą się tzw. mocne, gorące, lub w zależności od oratorskich zapędów autora opracowania tematu, nawet złote punkty. Rożni ludzie, w tym także ci których warto posłuchać, mówią że to właśnie one najmocniej przykuwają uwagę oglądającego, a wiec na nich właśnie powinny znaleźć się znaczące dla zdjęcia elementy. Dlaczego tam a nie na przykład na środku? No cóż, może trudno wam się tak od razu z tym pogodzić ale to naprawdę lepiej wygląda. Oczywiście jak każda reguła także ta nie służy do tego by się jej kurczowo trzymać. Wręcz przeciwnie – należy ja lekceważyć, modernizować i unieważniać z całych sił. Czasem się udaje. Niemniej najpierw trzeba jednak wiedzieć z czym walczyć… Zawsze może się przecież okazać, że nie warto.


Szambonurek blues
gdyby człowiek był na środku kadru zdjęcie byłoby nieciekawe

Obok kompozycji, jednym z ważniejszych fotograficznych środków wyrazu jest tzw. głębia ostrości. Na zdjęciu to obszar, w którym obraz jest ostry zaś reszta kadru malowniczo się rozmywa. Efekt taki na pewno widzieliście przy rożnego rodzaju portretach, umożliwia on np. odseparowanie głównego motywu fotografii od tła. Ale nie tylko… Fotografie, jak doskonale wiecie są płaskie, dwuwymiarowe, być może dlatego szczególnie atrakcyjna i dobrze widziana przez różne jury i surowych krytyków np na pl.rec.foto.art jest umiejętność budowania kompozycji w planach, czyli po prostu w głąb kadru. Lubicie filmy? To zupełnie tak jak w kinie: oskara za role pierwszoplanową otrzymuje dziś Ciocia Irenka, a za drugoplanowa role męską mały Jaś!

Dzięki planom zdjęcie zyskuje dosłownie i w przenośni głębię. Także gdy fotografujecie, zwracajcie uwagę na to co dzieje się w tle – można w ten sposób opowiadać naprawdę intrygujące historie! Czasem warto także zamienić plany miejscami! Na zdjęciach powyżej widać oczywiście „old schoolowe” katowickie śmietniki a nie ciocię i Jasia! Ale chyba nie mieliście wątpliwości… Pamiętajcie o tym, że fotografując zamykacie obraz rzeczywistości w ramie – zwracajcie więc uwagę na plastyczne walory otoczenia, np naturalne ramy (dziecko przy trzepaku, kobieta przy oknie itp.) czy tzw. rytm (powtarzający się wzór). Na zdjęciu poniżej stanowią go chodnikowe płytki.


Long afternoon

Rytmem może być kształt, kolor lub jedno i drugie razem – ważne żeby umieć to wychwycić a potem atrakcyjnie sfotografować. Dzięki wrażliwości na tego rodzaju akcenty portret pięknej pani Iwonki z biura obok, wzbogacony zostanie np o estetyczne elementy graficzne podkreślające jej nieziemską urodę np. bląd włosy będą wyglądać lepiej na tle niebieskich kaflków niż beżowej ściany itp. Obok plastycznych walorów tła należy zwracać także uwagę na jego treściową zawartość, wybierając starannie miejsce gdzie ustawimy modela, świetnie możemy oddać jego charakter, czy rodzaj pracy jaką wykonuje, fotografując go na tle jakichś przedmiotów, które dopełnią obraz – jest to tzw portret w entourage’u. Nie wiecie o co chodzi? Przecież to proste – portret pani nauczycielki najlepiej zróbcie na wycieczce do muzeum tortur, zdjęcie szewca w barze a zdjęcie teściowej… no na przykład w parku… 😉


…trzydzieści, trzydzieści, trzydzieści…
po prostu swing

Jak to mówią ziarnko do ziarnka… Ziarno w fotografii analogowej to efekt łączenia się ziarenek bromu srebra w większe grupy – po prostu ograniczenie technologiczne materiału światłoczułego. Ale za to jakie! Ziarno to jedno z ważniejszych odkryć estetycznych fotografii, można nawet powiedzieć, że to znak-synonim mówiący: oto jest zdjęcie! W czasach generowanych komputerowo obrazów ziarno to jedyny sposób w jaki fotografia ukazuje swoją materialność i niezawisłość. Piękny i wyrazisty efekt… Problem jednak w tym, że w środku cyfrówki na próżno szukać ziarenek bromu srebra… Ale sytuacja nie jest beznadziejna – na szczęście mamy szum matrycy! Nie unikajcie ziarna (szumu) – to jeden z bardziej fotogenicznych efektów i odpowiednio użyty daje wspaniałe rezultaty!


Marta – portret

Fotografia to, tłumacząc dosłownie, rysowanie światłem – to symboliczny (w czasach night framing i tym podobnych wynalazków) i ważny fakt – i powinien się wryć w wasze myślenie gdy fotografujecie. Dobre zdjęcie potrzebuje dobrego światła – możecie albo je wykorzystać gdy natura, przypadek czy realizator na koncercie wam je podaruje (zazwyczaj bez ostrzeżenia i na krótko!) lub też ustawiać je sami. Światło – to niezgłębiony temat, wiec zamknę go w jednym prostym zdaniu – zróbcie to tak by to co fotografujecie wyglądało fotogenicznie! Nie wiecie jak? Kupcie którąś z grubych i mądrych książek na ten temat – bo, powtarzam!, dobre światło to warunek konieczny by zrobić dobre zdjęcie i nie ma tu miejsca na żarty! Zwróćcie więc uwagę na lekceważone dotąd szczegóły – światło słoneczne inne jest wcześnie rano, inne w południe a jeszcze inne wieczorem, inne gdy niebo zakrywają wilkie chmury a inne gdy wisi na nim tylko kilka obłoczków. Czasem widać to zupełnie dokładnie, i świat wydaje się wtedy nieco piękniejszy, czasem trzeba wysilić wyobraźnię lub zwrócić uwag na fakt, że wogole jest tu jakieś światło … Co to oznacza? Że musicie umieć je dostrzec! Szukajcie dobrego światła! Do tego stopnia, że gdy na ulicy jakiś wyrostek zgai tradycyjnie „na co się k*** tak gapisz?” wy zupełnie szczerze odpowiecie – no jak?! na światło! Po jakimś czasie można się w tym rozsmakować – tylko trzeba szybko biegać! 🙂 A gdy tylko światło wam sprzyja – wyjmujcie aparat z torby!


Kamila – portret
wykorzystujcie korzystne światło!

No właśnie – żeby moc zrobić zdjęcie (i żeby ktoś mógł je jeszcze docenić) należy mieć przy sobie aparat. Jeśli macie malutki kompakcik – pewnie i tak go ze sobą wszędzie nosicie… Nie? A czemu jeżeli jest taki mały i lekki? Jeżeli kupilście jakiś większy model, ciężki i wielki to w końcu chyba po to żeby mieć lepszą kontrolę przy fotografowaniu różnych ciekawych rzeczy, więc czemu leży w dużym pokoju a nie wisi na waszej szyi? Noście aparat ze sobą! Jeżeli istnieje jakaś Jedyna Wielka Reguła Fotografii to brzmi ona tak – możecie być pewni, że najlepsze zdjęcia będziecie mogli zrobić właśnie wtedy gdy akurat zostawiliście aparat w domu!

Cyferki
Aparat cyfrowy pozwala obejrzeć zdjęcie od razu, natychmiast po naciśnięciu spustu migawki – to zaleta! Obraz na wyświetlaczu LCD daleki jest co prawda od obrazu na normalnym dużym komputerowym monitorze, nie mówiąc już o papierowej odbitce – niemniej pozwala zwrócić uwagę na to czy zdjęcie się udało, i czy osiągnęliśmy zamierzony efekt. Fotografując cyfrówka nie przytrafi wam się raczej historia typu „wypstrykaliscie 36 zdjęć z lądowania kosmitów a potem okazało się, że z wrażenia nie zdjęliście dekielka z obiektywu” lub że wszystkie wasze „zdjęcia z wycieczki do egipskiego więzienia wyszły zupełnie czarne”. Nauczcie się oglądać wręcz odczytywać zdjęcia w waszych aparatach, tylko trochę wprawy i będzieice potrafili na tym małym monitorku stwierdzić czy zdjęcie jest udane – to plus histogram zapewni wam duży komfort. W ogóle taki LCD ułatwia mocno sprawę – chcecie zobaczyć jakiś efekt? Pstryk i patrzymy. Nie wyszło? To ustawiamy inaczej i pstryk! Może to mniej wyszukana metoda nauki niż ta którą preferują „alchemicy” niemniej prosta, a co najważniejsze skuteczna. Wykorzystajcie to, że eksperyment kosztuje was tylko czas i kilka pomysłów – dzięki temu możecie wykonać baaaaaaaaaardzo dużo zdjęć, i zdobyć dużo doświadczeń nie utrzymując przy okazji akcjonariuszy kodaka czy fuji. Większość tajemnej wiedzy jaka posiadają fotografowie jest potrzebna do tego aby zrobić coś bardzo skomplikowanego niejako „na czuja”, bez patrzenia, w wyobraźni. Trzeba umieć ustawić metalową puszkę z filmem w taki sposób, by otwarcie na ułamek sekundy migawki dało na kliszy obraz wyraźny, ostry i właściwie naświetlony. Wydaje się to niemożliwe, ale są ludzie, którzy ustawiając rożne pokrętła i dźwigienki w tych swoich analogowych maszynach widzą zdjęcie zanim nacisną spust! I prawie nigdy się nie mylą! Zgadza się – do cyrku z nimi! 🙂 Niestety w fotografii klasycznej ta „chwilka” miedzy „pstryknięciem” a pojawieniem się obrazu, który można zobaczyć i ocenić, jest dla początkującego, zwykłego śmiertelnika zazwyczaj dosyć długa i wymaga sporej wiary w to, że to wszystko może się jeszcze dobrze skończyć. Dla mnie ta „chwilka” to udręka choć przyznam że nie pozbawiona dreszczu przyjemności. Ten czas (zapominamy oczywiście co i jak ustawiliśmy itd.) oraz wydatki jakie ponosimy na kupno filmów, wywołanie itp zazwyczaj nie sprzyjają poszukiwaniom…. Dlatego moim zdaniem cyfrówką jest łatwiej – chcecie się nauczyć fotografować z filtrem połówkowym? Godzinka i już temat nie ma tajemnic. Potrzebujemy zdjęcia spadającej kropli wody? Fotografujemy tak długo jak trzeba i wybieramy co ładniejsze. Widzimy – a wiec nie musimy wiedzieć. Ma to swoje konsekwencje, ma to swoje wady, ale ma także ogromne zalety! Także kiedy tylko można eksperymentujcie! Każdy eksperyment jest dobry bowiem uczy zmagania z formą, a wiec wymusza doskonalenie warsztatu i skłania do kreatywnego myślenia na konkretny temat. Także tych co go potem podziwiają zastanawiając się co też do cholery autor miał na myśli….


…ściana
eksperyment? grafika? nie to po prostu fragment ściany budynku

Zabawki
Jeżeli wasz aparat umożliwia stosowanie rożnego rodzaju konwerterów i filtrów – wykorzystajcie to! Dzięki tego rodzaju optycznym protezom wasze zdjęcia zyskają nowy blask a wy zupełnie nowe możliwości! Fotografowanie szerokim katem lub za pomocą telekonwertera pozwala uciec rutynie a jednocześnie robić ciekawsze i lepsze zdjęcia! Nie, wcale nie namawiam was do noszenia ciężkiej i wielkiej torby wypakowanej kosztownym sprzętem, ale zakup jakichś konwerterów i np. kilku filtrów ułatwi (lub niekiedy w ogóle umożliwi – gdy np nie można podejść bliżej, lub nie można odejść) wam wykonanie pewnych fotografii. Zmiana optycznych właściwości obiektywu powoduje też w konsekwencji pewne deformacje obrazu oddalając go od naszego codziennego postrzegania co z kolei daje nam nowe możliwości kreacyjne, których nie zastąpi żaden program graficzny!
Ponieważ przytłaczająca większość cyfrowych aparatów nie posiada wymiennej optyki, a te które posiadają są równie przytłaczająco drogie, konwerter jest także jedyną szansą na zakosztowanie uczucia jaki daje zakup i fotografowanie z użyciem „nowego obiektywu”. Prawdziwy fotograf tego pragnie i zaspokaja swoje chucie kupując coraz to nowe obiektywy, wy musicie zadowolić się konwerterami. Konwerter to nic innego jak nasadka na obiektyw zmieniająca jego optyczne właściwości a wiec albo rozszerzająca kąt widzenia i skracająca ogniskowa (wide) lub przybliżająca (zwiększająca) obraz (tele). Skomplikowane? Macie przecież te dwa (wide i tele) przyciski na aparacie i używacie ich gdy sterujecie zoomem! Mówiąc prościej nakręcając na obiektyw odpowiednie nasadki rozszerzacie możliwości aparatu w którymś z tym ustawień!


Dźwig –
zdjęcie wyknane z pomocą konwertera szerokokątnego


Geometria tanatologii – tanatologia geometrii
zdjęcie wyknane z pomocą telekonwertera


Niechciany… –
zdjęcie wyknane z pomocą konwertera typu „rybie oko”

Często spotyka się także osobne soczewki do zdjęć makro (gdy wasz aparat nie radzi sobie w tym trybie najlepiej taka soczewka może bardzo pomóc) lub specjalne pierścienie odwrotnego mocowania umożliwiające zamontowanie innych obiektywów i wykonywanie fotografii bardzo małych obiektów w dużym powiększeniu. Najczęściej aby zamontować konwerter lub filtr aparat potrzebuje odpowiedniej tulejki (adaptera), czyli metalowego lub plastikowego kawałka rurki zakończonego odpowiednim gwintem lub bagnetem, który pełnić może także znakomicie funkcje ochronne! W większości cyfrowych aparatów obiektyw wysuwa się bowiem z korpusu i niefrasobliwe trącenie nim o coś jest zazwyczaj przyczyną kosztownej naprawy. Aparat nie powinien być kruchy jak wydmuszka, bo utrudnia to fotografowanie – jeżeli zatem możecie go dosłownie i w przenośni uzbroić to zróbcie to. A najlepiej zacząć od filtrów, bo raz nie są zbyt kosztowne, a dwa pozwolą łatwo uzyskać nam lepsze efekty podczas fotografowania. Filtry produkuje wielu producentów – jedne są drogie i dobre, drugie tanie i zazwyczaj kiepskie. My szukamjy niedrogich i wystarczających z naciskiem na zależność – im droższy aparat (a więc i teoretycznie lepszy obiektyw) tym więcej będzie nas kosztował filtr. Bardzo dobre i niestety drogie filtry produkuje Heliopan, całkiem dobre B&W, wystarczające Hoya, Tiffen i Soligor a tanie Hama. Spokojnie coś sobie dobierzecie! Gdyby okazało się, że wciąga was zabawa w te kolorowe szybki najlepiej sięgnąć po system filtrów Cokin. Różnica polega na tym, że normalne filtry nakreca się na obiektyw a Cokiny wsuwa do specjalnego chwytaka, który nakręca się na obiektyw. Daje to po prostu nieco większą kontrolę. Ale to już temat na inną historię. Na dobry początek proponuje wam zestaw 4 filtrów – najważniejszym z nich jest filtr polaryzacyjny, potrafi on wytłumić odbite światło, dzięki czemu można np. fotografować ludzi w samochodach lub schowanych za szybą (w sklepie czy w oknie) albo dno jeziora a nie własne odbicie czy słoneczne refleksy na wodzie! Ponadto popularny polar wyciągnie trochę kolory, przyciemni nieco niebo i zlikwiduje duże i dokuczliwe kontrasty. Możecie spotkać filtry polaryzacyjne liniowe i kołowe – działają tak samo tyle tylko, że liniowe mogą mieć problemy ze współpracą z automatyką niektórych aparatów (pomiar światła). Lepiej sprawdźcie to przed zakupem.

Kolejnym przydatnym filtrem jest filtr szary (ND), który generalnie służy do likwidowania nadmiaru światła – pozwoli wam to na ustawienie dłuższych czasów migawki np. w słoneczny dzień i nieprześwietlenie zdjęcia! Po co to komu? A gdybyście chcieli w samo południe, na przykład w górach, sfotografowć rozebraną narzeczoną na tle górskiego potoku (hmmm, zły pomysł?) Artystyczny zmysł podpowiada aby potok w pędzie swoim był nieco rozmazany (w końcu żeby nakłonić narzeczoną do tej odrobiny naturyzmu musicie mieć jakiś pretekst – chcecie ukazać jego dynamikę w starciu z narzeczoną, i nie może wyglądać zmrożony migawka 1/2000s jak przeźroczyste żelki!) więc jeżeli wasz aparat nie umożliwia zmniejszenia otworu przesłony, zdjęcie przy czasie, który nada strumykowi pozory życia wyjdzie niestety prześwietlone! I co zrobić? Kupić nowy aparat czy filtr za kilkadziesiąt złotych? Odpowiedź brzmi: filtr szary. No dobrze, jeśli chcecie trochę oszczędzić, zawsze też możecie wykorzystać do tego filtr polaryzacyjny, on też nieźle „ściemnia”. Narzeczona się nie oprze. Jeżeli lubicie fotografować pejzaże pokochacie filtr połówkowy (szary lub niebieski) – pozwoli on przyciemnić połowę kadru (np. niebo a łąkę pozostawić tonącą w słońcu) dzięki czemu przy fotografii krajobrazu zniknie problem zbyt dużych kontrasów! Oczywiście jego zastosowanie poza łąką również jest możliwe. Zdecydowanie najpopularniejsze filtry, od których uginają się półki w sklepach oraz internetowe aukcje są zupełnie normalnemu człowiekowi prawie zupełnie nieprzydatne – mowa tu o filtrze UV (którego działanie widać dopiero powyżej 4000m npm – ile razy w tym roku byliście na takiej wysokości?) oraz Skylight, który podbija trochę kolory nieba i ociepla odrobinkę światło (co zrobicie jednym suwakiem w programie graficznym). Ciekawe nie? 🙂 Służą one rzeszom fotografów głownie jako osłona szkła obiektywu przed paluchami, deszczem czy kurzem podczas fotografowania (np z jadącego samochodu lub pociągu zastępując na ten czas prawdziwy dekielek). Poza opisanymi czterema filtrami, jest jeszcze cala masa innych, które znajdują wykorzystanie przedewszystkim w fotografii klasycznej lecz z powodzeniem można ich także używać fotografując cyfrówką. Nie wiecie czy są wam potrzebne? Idzcie do do sklepu, nakręćcie je na obiektyw i sami zobaczycie czy chcecie ich używać – to najlepsza metoda. Przy okazji będziecie mieli trochę fotografii sprzedawczyń z Foto-optyki…

Bez wstydu
Marek Hłasko powiedział kiedyś, że pisanie to przekroczenie ostatniej bariery wstydu. Trochę jest też tak z fotografią. Nie wstydzcie się fotografować, nie wstydzcie się używać automatycznych ustawień, nie wstydzcie się obrabiać zdjęć na komputerze i ich pokazywać. Wykorzystujcie swój sprzęt i możliwości jakie daje. Wasze aparaty wyposażone są na pewno w różne programy tematyczne (do zdjęć sportowych, portretów, zdjęć nocnych) itp., być może macie też manualne ustawienia otworu przesłony i czasu migawki – to wszystko jest po to aby robić lepsze zdjęcia, a nie po to by utrudniać życie, czy dzielić posiadaczy aparatów na amatorów (używających auto) i profesjonalistów (używających manuala). Nie bójcie się nie zostaniecie od tego profesjonalistami! Możecie bez obaw i do woli eksperymentować z ustawienimi manualnymi – tu błędy kosztują dużo mniej niż w fotografii klasycznej (wywołanie i odbitki)! Z drugiej strony nie bójcie się także trybu auto – czasem sytuacja wymaga refleksu i nie ma czasu na ręczne ustawienia, czasem po prostu maszyna zrobi to co chcemy szybciej i dokładniej, a czasem nasz aparat umożliwia tak głęboką ingerencje w różne opcje i tryby, że ustawiając to wszystko nie wykonalibyśmy wcale żadnej fotografii przed zmrokiem. Nie obawiajcie się także ingerencji w gotowe już zdjęcie! Photoshop (używam tego słowa na opisanie wszystkich programów do obróbki zdjęć bowiem to już chyba synonim tgo typu oprogramowania) ma wielu wrogów, często można także spotkać opinie, że obróbka komputerowa jest jakimś upośledzeniem fotografii – to wszystko oczywista nieprawda! To co kiedyś fotografik robił w ciemni, czyli wywołanie, kadrowanie, powiększanie, podbijanie lub osłabianie kontrastów, retusz itd. i co wymagało dużej wiedzy, szczęścia, uwagi i termometra teraz może zrobić prawie każdy laik ruszając kilkoma suwakami i kierując się przy tym końcowym efektem. Można także od razu cofnąć ewentualne pomyłki – to pewnie boli wyznawców siermiężnej męki twórczej, niemniej na pewno nie jest wadą!


Marzena – portret
wygląda jak z atelier? to plenerowy portret i obróbka w komputerze

Łatwość z jaką można przekształcać zdjęcia niesie za sobą jednak rownież zagrożenia – jedno jest takie, że uzależnicie się od wielu dostępnych możliwości i do końca życia będzicie obrabiać jedno zdjęcie, a drugie z kolei jest takie, że wasze portfolio przypominać będzie bardziej katalog filtrów i efektów niż cokolwiek innego. Urodziliście się po to by robić zdjęcia jak nikt inny na świecie, więc nie obrabiajcie ich jak wszyscy. Warto też w tym miejscu przypomnieć prosty fakt – różne fotoszopy mogą zmienić zdjęcie, oprawić je lub poprawić ale nie zrobią go za was – jeżeli zdjęcie było dobre obróbka mu ani nie zaszkodzi, ani nie pomoże! Dopełni je. To wasze prawo! Nie dajcie się zahukać kaznodziejom jedynej prawdziwej i nieskalanej fotografii – niech sobie tak żyją jeśli taka ich wola. Wy nie musicie. Więc bez obaw spokojnie usuwajcie jakieś gałązki, które psują wam kadr czy linie wysokiego napięcia, poprawiajcie kontrast, czy co tam sobie jeszcze chcecie – w końcu to wasze zdjęcia! Jednak używajcie tej mocy z wyczuciem, żeby nie przedobrzyć. Konsekwencje bowiem mogą być różne, z jednej strony po prostu możecie zepsuć dobre zdjęcie, a z drugiej nawet stracić prace! (casus Briana Wolskiego). Fotografując dużo i „bez okazji” staniecie przed straszna pokusą dzielenia się swoimi zdjęciami z innymi – nie zdziwcie się, ze wasi dotychczasowi znajomi raczej nie będą podzielali tej pasji, a wiec prędzej czy później sięgniecie po możliwość prezentacji swoich zdjęć w internecie – i traficie do którejś z internetowych galerii takich jak plfoto.com czy photosig.com To naturalna potrzeba i nie powinniście z nią walczyć, ważne jednak bardzo aby chęć wzbudzenia aplauzu wśród innych wystawiających tam, komentujących i oceniających fotografików zupełnie nie przesłoniła wam obiektywu. Te fora potrafią być niezłym poligonem dla waszych zdjęć ale potraktowane zbyt poważnie mogą narzucić wam niedobre wzorce lub/i być źródłem niepotrzebnej frustracji. Zresztą by wyróżnić w jakiś sposob swoje zdjęcia, z tego ogromu prezentowanych tam fotografii, kusi by produkować je niejako „pod publiczkę”. To nie jest dobre rozwiązanie. Nie traktujcie więc tego wystawiania zbyt poważnie! Wiem co piszę, bo sam tam zaglądam i pokazuje swoje zdjęcia, oglądam cudze i czasami mam wrażenie, że komentują i oceniają tam ślepcy! Zbyt wiele zależy od panującej aktualnie mody, linii demarkacyjnej pomiędzy walczącymi ideologiami lub estetykami, które dzielą zainteresowanych na wrogie obozy, a przy tym nagradzany i obowiązujący kanon estetyczny często przypomina sen nastolatka o wielkiej sztuce. I tak bardzo często dobre zdjęcia przechodzą zupełnie niezauważone, a przy innych np kiepskich lub takich sobie kwitną długie i zażarte kłótnie. Chce wyraźnie powiedzieć, że zostając takim internetowym krytykiem i guru jakiejś galerii (o co wcale nie trudno) może i dopieścicie własne ego ale nie polepszycie swoich fotografii, więc może nie warto? Nie zwracajcie też przesadnej uwagi na oceny – przecież nie fotografujecie dla potrzeb jakiegoś anonimowego skupiska ludzi! I nie o to w tym idzie by wasze zdjęcia podobały się jakimś dzikim tłumom. Nie tędy droga! Oczywiście takie serwisy maja tez wiele dobrych stron – krytyka to często kubeł zimnej wody na nasze rozpalone głowy, a niezbyt mądra z początku dyskusja potrafi doprowadzić do ciekawych wniosków. Nadewszystko jednak, taka konfrontacja uczy spoglądać na swoje zdjęcia z zupełnie innego punktu widzenia. Co, bądźmy szczerzy, bywa czasem irytujące i trudne ale prawie zawsze pouczające.

schody do Katedry Chrystusa Pana w Katowicach
Schody – czy to dobre zdjęcie? co myśleć o czymś takim? knot 🙂

Więc nie bójcie się pokazywać swoich zdjęć innym, przyjmujcie krytykę z godnością i starannie analizujcie docierające sygnały. Nie spodziewajcie się że przyjmą was tam ciepło, lub że otrzymacie jakiś kredyt zaufania – to rywalizacja, i nie zawsze fair więc nie bierzcie sobie zbytnio do serca niektórych uwag – możliwość oceniania prac innych przyciąga także rożne psychiczne męty! Pokazjucie starannie wybrane choć nie tylko najlepsze zdjęcia, nie wahajcie się prowokować – ale szanujcie innych autorów. Są przeciż tacy jak wy! Bezdyskusyjną zaletą takich stron jak plfoto.com jest jednak to, że dostarczają nam codzinnie potężnej porcji nowych fotografii – zaglądajcie więc tam nawet nie tyle po to by wystawiać, ale po to by oglądać! Nie można robić dobrych zdjęć nie lubiąc ich oglądać, tak jak nie można być dobrym muzykiem nie umiejąc słuchać! W internetowych galeriach fotograficznych dostajecie za darmo coraz to nowe zdjęcia – dobre, złe, ciekawe i nieciekawe, inspirujące i nudne! To jest prawdziwy skarb, i dobrze wam radzę nauczcie się z tego wszystkiego wyciągnąć coś dla siebie! Myślę, że nigdy w życiu nie miałbym okazji obejrzeć tylu zdjęć (i wydałbym majątek na wejściówki na wystawy) gdyby nie tego typu serwisy i jestem za to ogromnie wdzięczny! Wykorzystajcie to!

Dobre zdjęcia to zrobione zdjęcia
Jest taka teoria, że aby fotografować nie trzeba mieć aparatu – wystarczy patrzeć. To w jakimś sensie prawda. Nie zawsze można zrobić zdjęcie – przeczytałem gdzieś kiedyś, że właśnie wtedy należy przestać się szarpać, umieć odpuścić, po prostu patrzeć… i cieszyć się pięknym widokiem! Dużo jednak radości sprawia dzielenie się złapanym pięknem z innymi dlatego nie tarktujcie takich aforyzmów zbyt dosłownie, i gdy tylko możecie wyjmujcie aparat z torby i fotografujcie. Waszym zadaniem jest przekazać ten piękny obraz innym. I to wy jesteście za ten przekaz odpowiedzialni w 100%. Więc nie fotografujcie byle czego. Wszystko to nie znaczy byle co. Wszystko to także nie oznacza w każdej sytuacji. Nie wiem ile warte jest dobre zdjęcie – wiem za to na pewno, że są takie momenty, które należy uszanować. Jeśli już nauczycie się technicznych podstaw niezbędnych do robienia poprawnych zdjęć, to spróbujcie przestać o nich myśleć i skupcie się na samym zdjęciu – to co odróżnia dobre fotografie od tych poprawnych to to, że zostały wykonane we właściwym momencie – nie później i nie wcześniej tylko właśnie teraz. Dobre zdjęcia ukazują jakiś moment, mają temat, opowiadają jakąś historię, mają zapach może smak – nie są tylko portretem czy krajobrazem ale są poruszającym portretem i pięknym krajobrazem. Gdy zrobicie takie zdjęcie od razu zobaczycie i poczujecie różnicę! W „Książce o fotografowaniu” Andrzej Mroczek przytacza taka oto definicje dobrej fotografii – dobra fotografia to taka, której nie można opowiedzieć, i której jednocześnie nie można zapomnieć. Nie spotkałem się z bardziej trafnym określeniem tematu. Stosując te kryteria widać jak na dłoni dwie rzeczy: po pierwsze, jak bardzo niewiele jest dobrych fotografii, a po drugie że te dobre faktycznie istnieją. Zwróćcie uwagę, że ta definicja skierowana jest bezpośrednio do was – to przecież fotografie, których wy nie możcie zapomnieć ani opowiedzieć. Siedzicie w tym głębiej niż mogłoby się wydawać, i dużo od was zależy – szanujcie to i pielęgnujcie. Umieć fotografować to przedewszystkim umieć patrzeć!


Les enfants de la place Hebert (c) Robert Dosineau 1957
to zdjęcie zamieściłem tu zupełnie bezprawnie
więcej zdjęć R. Dossineau znajdziecie tutaj

Na koniec chciałem wam pokazać powyższe zdjęcie – spełnia ono, jak dla mnie oba te warunki! Nie musi się wam spodobać, nie musicie też podzielać moch zachwytów. Niemniej uważam, że jest ono wstrząsająco piękne! Do tego stopnia, że zdecydowałem się je tutaj zamieścić mimo, iż pokazując je prawdopodobnie łamię prawo! Szukajcie takich zdjęć, które zmuszą was do czysto emocjonalnej, irracjonalnej reakcji! I róbcie takie zdjęcia! Może kiedyś ktoś zrobi coś równie nierozsądnego i brzydkiego jak ja i umieści na swojej skromnej stronie zdjęcie waszego utorstwa nie zważając na ogólnie przyjęte zasady oraz majątkowe prawa autorskie. Wiem, że to dziecinada ale wy wiedzcie, że to także komplement! I choć nic mnie nie usprawiedliwia, powiem aby złagodzić złe wrażenie, że robię to odurzony urokiem tej fotografii (i innych tego autora!) oraz aby pokazać wam, że piękno jest i powinno być bezinteresowne i ważniejsze niż jakieś małe ziemskie interesy. A jeżeli ktoś odkryje dzieki temu fotografie Roberta Dosineau lub zainspirowany zacznie sam robić lepsze zdjęcia to – a niech tam! – jak trzeba będzie pójdę za to do więzienia ale zdjęcia nie usunę! Wraz z nadejściem cyfrówek fotografia stała się dostępna praktycznie dla każdego – macie nad nią 100% kontroli – a granica za którą czekają na was dobre fotografie jest naprawdę blisko. Możecie robić świetne, być może nawet wybitne zdjęcia bo to łatwe, a w każdym razie łatwiejsze niż było dotychczas! Muzyki czy malarstwa trzeba się uczyć latami, sport trzeba trenować od dziecka – aby fotografować musicie po prostu chcieć. I to w zasadzie wystarczy. Fotografia to piękne i szlachetne hobby – uprawia je mnóstwo ludzi na całej ziemi. Możecie także wy! Przypominam – to fotograf robi zdjęcia nie aparat! Pamiętajcie o tym, że nawet najprostszym aparatem można zrobić dobre zdjęcie, o ile wykorzysta się go w odpowiedni sposób. W odpowiedni – czyli zgodny z jego możliwościami. Mając niewielki kompakt o ekwiwalencie ogniskowej 105mm nie będziemy przecież fotografować lwów w Nairobi czy dzikich ptaków w Mozambiku! Nie skupiajcie się zatem na obsesyjnym porównywaniu możliwości nowych aparatów, tylko na poznaniu swego sprzętu i wykorzystaniu w pełni tego co fabryka dała – co zaowocuje, gwarantuję, dużo lepszymi rezultatami. Nowy aparat nie odwali za was czarnej roboty! Jestem pewnien, że każdy może wykonać dobre zdjęcie, w sumie w dużej mierze to kwestia przypadku. Jednak są tacy, którym udaje się to częściej niż innym. Myślę, i to starałem się tutaj przekazać, że to bardziej kwestia świadomości niż techniki – jedno wszak jest pewne – trzeba cały czas być gotowym.


komentarzy 11