Jailbraki

                4 sierpnia 2008 o godzinie 20:39, w kategorii Jabłka.

Tytuł tego posta nie zawiera literówki. To tekst o brakach jailbreakowanych iPhonów. Chce wam bowiem przypomnieć prostą prawdę – wszyscy kupiliśmy iPhony w drugim obiegu dlatego że w pierwszym po prostu nie mogliśmy. Wszystko wskazuje na to że w ciągu kilku-kilkunastu dni iPhone trafi wreszcie oficjalnie do Polski. Nie znamy jeszcze żadnych konkretów trudno więc przewidywać co zrobią polscy operatorzy – czy iPhone będzie dostępny w sensownej cenie i przy sensownym abonamencie czy raczej będzie to ekstra gadżet dla zamożnych i za kosmiczne pieniądze? Albo może w charakterystycznym polskim stylu zostanie „towarem wirtualnym” – wszędzie reklamy, plakaty i bilboardy a iPhony tylko spod lady i po znajomości? Nie będę zgadywał, krakał ani reklamował – co będzie to będzie – niemniej uważam że to dobry moment żeby przyjrzeć się zaletom jakie wynikają z posiadania w pełni legalnego telefonu…

798Fy978Fdgy87Rewj


Po pierwsze – aktualizacje. Wszyscy wiemy jak sytuacja wygląda w tej chwili – pojawia się nowy soft, w nim słodziutkie nowości a my czekamy. Na jailbreaka, na zdjęcie smilocka, na pierwszych odważnych którzy sprawdzą na sobie działanie hackerskich narzędzi i opiszą wrażenia, na niezbędne poprawki, na zaktualizowane programy i tak dalej i tak dalej i tak dalej. Czasem tydzień, czasem dwa a czasem znacznie dłużej. Ciągle nie ma jeszcze sposobu na zdjęcie simlocka z iPhona 3G prawda? Ciągle nie ma nowej wersji Installera prawda? A potem jeszcze mydlana opera pod tytułem „Hakowanie iPhona odcinek 3214”. Normalka – powiecie – to nasza iphonowa codzienność – ale to także – patrząc z niewielkiego nawet dystansu – prawdziwy koszmar. Zwłaszcza że mniej świadomi użytkownicy mimo ostrzeżeń regularnie aktualizują swoje ukochane telefony do aktualnych wersji co jak wiemy kończy się przywróceniem zabezpieczeń i koniecznością ponownego ich zdejmowania. A to z kolei oznacza kilkudniową stratę telefonu, dodatkowe koszty – równie często – utratę wszystkich danych. A mając telefon z oficjalnego obiegu, naciskamy jeden przycisk i po chwili cieszymy się wszystkimi nowościami! Bum – jak mawia Jobs. Szybko, łatwo i przyjemnie!

F987Ydfg897Dfgisisus

Po drugie – nieskrępowany dostęp do sieci. Od dawna podkreślam, że iPhone to nie tylko telefon ale także usługi. Używanie go bez regularnego dostępu do sieci odbiera mu co najmniej połowę blasku. Ale nawet gdy w domu macie wifi, w pracy macie wifi i w centrum miasta macie wifi – to wciąż zbyt mało. Bo ów reklamowy „internet w kieszeni” wcale na tym nie polega. Przydatność takiego rozwiązania wychodzi bowiem na jaw dopiero wtedy kiedy możecie go używać naprawdę gdziekolwiek. Nie w domu, nie w pracy i nie na rynku tylko nad jeziorem, na przystanku, w autobusie, pod namiotem, u cioci na imieninach, w kinie, w toalecie, na poczcie, w piwnicy, na działce, w pociągu i tak dalej. I naprawdę dopiero wtedy okazuje się jakie to wygodne. Zrozumcie mnie dobrze – nie chodzi tu przecież tylko o dostęp do www – ponoć bez oglądania stron można wytrzymać o jeden dzień dłużej niż bez wody! – ale o wszystkie te drobne acz przydatne usługi typu mapy, pogoda, rss, kursy aukcji, program telewizyjny, rozkłady jazdy, twittery, czaty czy nawet o stary dobry e-mail, które choć wyglądają trywialnie to czasami okazują się niezbędne. A wy macie je w kieszeni – zawsze i bez żadnych ograniczeń. I używacie ich wtedy kiedy chcecie a nie wtedy kiedy można. To spora różnica.

9Sd9Sdfjjhfhfooogigug

Oczywiście nawet w zapóźnionej technologicznie Polsce można sobie taki kieszonkowy internet do jailbrekowanego iPhona dokupić niemniej dostępne u operatorów oferty są z natury rzeczy trochę – hmmm – niedopasowane. Albo zbyt limitowane – bo co to jest 20MB czy 50MB w pakiecie? Mój iPhone przez miesiąc nic nierobienia wysłał w świat i odebrał prawie sto pustych megabajtów! Albo zbyt kosztowne. Wiem oczywiściel że mamy wiek XXI, wiek informacji, internetu i tak dalej i tym podobne ale uważam, że wydawanie z tego powodu kilkuset złotych miesięcznie na rachunki za internet w kablu iza internet w komórce plus rozmowy to już lekka przesada. A kupując iPhona w oficjalnym obiegu dostaniecie prawdopodobnie skrojony na miarę abonament za rozsądne pieniądze. I hulaj dusza! A iPhone używany bez kagańca w postaci złodziejskich stawek za korzystanie z EDGE to zupełnie inne urządzenie! Naprawdę! Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście sami spróbujcie kiedyś poużywać go bez skrępowania – choćby tylko jeden dzień. To wystarczy żeby zrozumieć o czym piszę. Jednym słowem – internet w kieszeni to nie to samo co internet na rynku.

T 8Dddd29

Można jeszcze rozwodzić się nad zaletami nieliniowej poczty głosowej, wypominać kłopotliwą konfigurację telefonu w niewspieranych sieciach czy też rozważać scenariusze eskalacji zabezpieczeń i ryzyko otwartej wojny Apple z hakerami – zwłaszcza w kontekście ostatnich – smutnych – wydarzeń. Ale nie ma potrzeby – wygoda aktualizacji i nielimitowany internet za rozsądne pieniądze zupełnie wystarczają żeby podjąć decyzję. Ja w każdym razie nie miałbym wątpliwości – o ile oczywiście cena nie będzie z księżyca. Nie oznacza to jednak wcale że nie nalezy takiego iPhona jailbrekować! Wręcz przeciwnie! Przecież przydadzą nam się aplikacje z pozaoficjalnego obiegu i kapryśnego regulaminu App Store. A także możliwość używania telefonu z kartami SIM innych operatorów – ot, chociażby podczas wyjazdów za granicę. Stawki jakie trzeba płacić w roamingu to przecież czysty cyberbandytyzm. Nie mówiąc już o roamingu danych… I co najważniejsze – w ten prosty sposób połączymy zalety jednego i drugiego rozwiązania. Oczywiście całą ta sytuacja przyniesie jeszcze jedną poważną zaletę – wybór pomiędzy macway or my way. Dziś go po prostu nie mamy…


komentarzy 11