iSight dla ubogich

                23 listopada 2005 o godzinie 17:03, w kategorii Jabłka.

Wygrzebałem gdzieś w domu starą zakurzoną kamerkę na USB, która kupiłem lata temu w celu osłodzenia sobie pracy na PC. Jest to jakieś brzydkie i toporne urządzonko sygnowane przez MediaTech (MT-402), a więc zdecydowanie najtańszy sort z możliwych. Leżała nieużywana w pudle pomiędzy zbędnymi kablami kilka lat – bo choć kamerka internetowa to całkiem fajna zabawka, to jednak na co dzień jest raczej mało użyteczna jeżeli nie mamy nikogo z kim można by sie w ten sposób komunikować. Nudziło mi się wczoraj trochę więc pomyślałem – bez większej nadziei na powodzenie przedsięwzięcia pomny moich bojów z pecetowym tunerem telewizyjnym na USB – sprawdzić jak zachowa się po podłączeniu do maka. Ściągnąłem ze strony http://webcam-osx.sourceforge.net/ sterownik Macam i ku mojemu zdziwieniu kamerka bez najmniejszych kłopotów ruszyła. I dzięki temu możecie zobaczyć jak wyglądam… Nie ma się czym chwalić, nie jak Humprey Bogart czy Ingrid Bergman, ale z drugiej strony trudno opisywać działanie webkama pokazując ścianę. Tak więc, to ja. Bardzo mi miło.


Jako że nie zwykłem spędzać godzin przed lustrem, postanowiłem znaleźć dla kamerki jakieś inne zastosowanie. Zainstalowałem więc sprytny programik iChatUSBCam, który jak sama nazwa wskazuje umożliwia używanie kamery USB z iChatem i okazało się, że zapomniana kamerka zyskała sobie drugie, tym razem makowe życie. Oczywiście obraz z iSighta jest dużo lepszej jakości, jest bardziej płynny, ma większą rozdzielczość i znacznie więcej szczegółów. Warto o tym pamiętać wybierając się na zakupy. Warto też zapoznać się z listą pracujących z programem urządzeń – może się bowiem kazać że wybrana przez was kamerka USB nie ruszy. Ja miałem sporo szczęscia mojej kamery nie ma bowiem na liście ani na stronach Macama ani na innych. Upojony powodzeniem postanowiłem jeszcze sprawdzić jak działa zabawny, i niezbyt chyba legalny, programik Photo Booth, który jest dołączany przez Apple do nowych imaków z wbudowanym iSightem. Tu było już trochę gorzej. Wprawdzie całość działa, niemniej jednak przynajmniej połowa efektów nie jest dostępna. Mój domowy komputer posiada wsparcie dla Core Image prawdopodobnie więc są one w zasięgu ręki – choć oczywiście głowy za to nie dam. Być może potrzeba do tego jednak oryginalnej applowskiej kamery, lub jakiejś dodatkowej ingerencji w ustawienia systemu. Rozmiar okna „fotobudki” dostosowany jest do rozdzielczości w jakiej pracuje iSight (640×480), tak więc obraz z mojej kamerki był albo czterokrotnie rozciągnięty albo pomniejszony w zależności od trybu pracy programu.

Efekty jakie serwuje Photo Booth są całkiem przyjemne – mamy do dyspozycji zabawę z kolorem (sepia, b&w, rysunek ołówkkiem, termowizja) jak i z deformacją obrazu w czasie rzeczywistym. Z tych drugich moja kamerką działało wprawdzie tylko krzywe zwierciadło, niemniej i tak można się było się tym chwilę pobawić. Dla właścicieli iSighta, który oferuje obraz dużo lepszej jakości może to być całkiem duża frajda. Choć oczywiście to tylko zabawka. Ostatnim programem, który uruchomiłem w ramach poznawania możliwości nowej zabawki był CamSpinner, który pozwala między innymi na uruchomienie własnej strony z obrazem z kamery. Całość jest bardzo prosta w konfiguracji – wystarczy podać adres serwera ftp i już można „transmitować” własny program TV. Jeżeli macie skłonności ekshibicjonistyczne powinniście być ze wszech miar usatysfakcjonowani, można bez trudu pokazać się całemu światu – o ile akurat patrzy. Poza tym program pozwala nagrywać z kamery filmy i robić snapshoty – potrafi to jednak także QuickTime więc nie ma się czym specjalnie emocjonować.

Mt-402

Żeby nie było tak słodko, na zakończenie, muszę dodać że poza Macamem i Photo Boothem (który jest całkowicie poza prawem) wszystkie wymienione wyżej programy są płatne. Na szczęście do zabawy i na próby 15 dni wystarczy aż nadto. Tak więc jeżeli chcecie zaoszczędzić kupując zamiast drogiego iSighta tanią kamerkę USB warto wcześniej sporządzić sobie odpowiednią kalkulację. Może się bowiem okazać, że kamera Apple nie jest aż tak kosztowna jak się na pierwszy rzut oka wydaje… Na pewno daje też lepszy obraz i więcej zabawy. No i dobrze wygląda, co trudno powiedzieć o większości tych potworków na USB. Na koniec mała prośba. Jeżeli używacie kamer USB dajcie znać w komentarzach jakie to modele. Może uda się nam stworzyć małą bazę sprawdzonych, działających z makami urządzeń. Dzięki temu wiadomo będzie co można kupić, a od czego trzymać się z daleka.


Brak komentarzy