Idiokracja

                4 sierpnia 2009 o godzinie 16:08, w kategorii Jabłuszka.

Sezon ogórkowy w pełni. iPody wybuchają, Apple ucisza i zastrasza, torturuje a nawet zabija, ztabloidyzowane już do cna media rozpisują się o hakowaniu CSMS – równie autorytatatywnym tonem jak o nowej niemodnej fryzurze jakiejś starletki – choć w całej redakcji a może i w budynku nikt nie rozumie co to właściwie znaczy. Ważne jest tylko to że zbliża się kolejna fikcyjna katastrofa. Wiecie jak to jest – wszyscy zginiemy! Smutne jest tylko to, że coraz trudniej znaleźć pośród tych wszystkich sensacji i złowrogich wróżb jakiś głos rozsądku. Na przykład pół świata śmieje się radośnie słuchając rewelacji Kevina Tunera z Microsoftu jak to Apple prosiło o usunięcie reklam z serii Laptop Hunters ale już mało kto zauważa, że Microsoft żądania te spełnił bo w rzeczonych reklamach widać nieaktualne ceny applowskich komputerów. Co więc było w tym takiego zabawnego – może mi ktoś wytłumaczyć? Z kolei w słynnym i opiniotwórczym Wired w jednym tygodniu przeczytacie, że prawo powinno – i to w drodze wyjątku! – pozwolić na jailbreak a Apple winno czym prędzej wycofać się z ograniczeń które nakłada na iPhona a w następnym, że Apple niedostatecznie dba o bezpieczeństwo użytkowników gdyż dzięki jailbrekowi można łatwo zdobyć dostęp do wszystkich danych zawartych w telefonie. Jakieś wnioski? No właśnie. Dlatego milczę, bo co tu można napisać? Nie da się polemizować z głupotą. Naprawdę bardzo trudno jest komentować każdą tego typu bzdurę, przeinaczenie czy konfabulacje – zwłaszcza, że na zasadzie głuchego telefonu rozlewają się one szeroko i obficie dzięki różnym wszystkowiedzącym „kopiuj-wklej-dziennikarzom” i dyżurnym ekspertom od techniki, sportu i ogrodnictwa. Co więcej o wielu podobnych sprawach już pisałem i musiałbym się powtarzać a mam świadomość, że część z was jest już tym znudzona. Prawdę mówiąc, ja też. Apple stało się bohaterem popkultury a popkultura żywi się fikcją. Strywializować można wszystko, nawet ludzkie życie czy zdrowie, i dokładnie o to tutaj chodzi. Nie o żadną informacje, nie o żadną refleksje, nie o merytoryczną zawartość a po prostu o niczym nieskrępowaną zabawę. Liczą się emocje i tylko emocje. Tłum chce igrzysk – nie ważne czy chodzi o komputery, świńską grypę, pogodę, prezydenta, premiera czy królową. Nie da się tego zatrzymać ale nie dajcie się – rzeczywistość to nie komiks – a stawką w tej grze jest wasza własna głowa. W przenośni i dosłownie.


komentarzy 21