Hack inside!

                18 lutego 2006 o godzinie 0:13, w kategorii Jabłka.

Pamiętacie stronę www.osx86project.org poświęconą instalacji Mac OS X na komputerach PC? Dziś, po interwencji prawników Apple, zamknięto tamtejsze forum dyskusyjne, na którym wymieniano się doświadczeniami w wiadomej sprawie. Cóż, nie pierwszy i nie ostatni raz próbuje się usuwać niewygodne informacje z sieci. W tym wypadku łatwo zrozumieć motywacje Apple – złamanie zabezpieczeń „makosa” może niebezpiecznie uderzyć firmę po kieszeni. Po co bowiem ludzie mieliby kupować drogiego intel-maka skoro mogliby go sobie poskładać samemu i to za znacznie mniejsze pieniądze? Niby tak – jednak bądźmy szczerzy, nie jest to rozwiązanie masowe, wymaga wyrzeczeń, użerania się z niespodziewanymi problemami a przede wszystkim pozbawione jest legalności – żadna firma ani nawet zwykły użytkownik nie skorzysta ze złamanego sytemu… Za to zamykanie stron i ludzi za to, że dyskutują na niewygodny dla kogoś temat lub za to, że coś wiedzą kojarzy mi się z rokiem 1984 – i dosłownie i w przenośni.

Hinside

Kiedyś gdzieś w usenecie przeczytałem zgrabny, choć dosadny aforyzm – usuwanie informacji z internetu to jak usuwanie sików z basenu. Zamknięcie jednego forum spowoduje tylko otwarcie drugiego a w ostateczności przeniesienie dyskutantów i ich wiedzy na jakąś półprywatną listę mejlową czy do usenetu – co więc w ten sposób można uzyskać? Ograniczy się co najwyżej trochę dostęp do informacji dla nowych użytkowników – ale jak ktoś chce, i wie czego i jak szukać, to i tak znajdzie. Rozumiem, że następuje tutaj oczywisty konflikt interesów – Apple chce zablokować nielegalne instalacje swojego systemu na pecetach, a hakerzy chcą te zabezpieczenia złamać. Wojna stara jak świat. Każda ze stron ma swoje racje i nie ma tutaj miejsca na kompromis – to oczywiste. Każda ze stron ma też prawo zrobić wszystko, żeby utrudnić życie przeciwnikowi. To jasne. Szkoda tylko, że programiści Apple zamiast zająć się swoją robotą i zabezpieczyć system porządnie zasłaniają się prawnikami i kuriozalnym DMCA. Nie wiem czy tylko ja mam takie wrażenie ale czuję, że wszystko to, pomimo pozorów legalizmu, jest jednak jakoś niezbyt uczciwe…


Brak komentarzy