Gizmo

                20 listopada 2005 o godzinie 1:01, w kategorii Jabłka.

Nigdy jakoś nie udało mi się przekonać do Skype. Po pierwsze, myślałem, co to za komunikator który umożliwia normalne rozmowy. Przecież o ile można pisać z kimś godzinami, przeglądając w międzyczasie strony www, wykonując jakąś prace itd. czyli po prostu być z kimś w kontakcie i mieć go zawsze „pod ręką”, to nie sposób tak normalnie rozmawiać. Ja na przykład nie potrafię godzinami rozmawiać przez telefon, a tym samym nie potrafię rozmawiać godzinami przez internet. Co więcej o ile w przypadku pisania przerwa jest czymś naturalnym, wręcz koniecznym o tyle w przypadku rozmowy cisza bywa najczęściej krempująca. Używając połączenia głosowego trudno też wstać bez ostrzeżenia od komputera i pójść po kawę, nie sposób też słuchać w trakcie rozmowy muzyki i robić wielu innych rzeczy, które robić można używając normalnego tekstowego komunikatora. Słowem Skype był dla mnie dziwactwem, którego nie rozumiałem. Jak miałem potrzebę żeby zamienić z kimś słowo dzwoniłem z normalnego telefonu.

Picture 1-11


Oczywiście Skype ma jedną przewagę, rozmowy są darmowe i znakomicie zastępuje telefon tam gdzie go po prostu nie ma – kiedy już przyzwyczaiłem się do tej myśli, i co więcej, miałem potrzebę darmowego rozmawiania przez internet okazało się, że popularny Skype nie radzi sobie z tym zbyt dobrze. Dźwięk był poszarpany, głos zniekształcony, występowały jakieś lagi – jednym słowem nie dało się pogadać, bo przecież trudno nazwać rozmową fatyczne „halo?”, „słyszysz mnie?”, „nie słyszę, jesteś tam?” itp. zwroty powtarzane do znudzenia. Nie wiem czy to kwestia mojego lub rozmówcy łącza, czy może przeciążenia sieci, w której działa Skype, ale to w sumie nieistotne.

Picture 1-12

W przypływie desperacji sięgnąłem jednak po Gizmo. I okazało się że jest lepiej. Program jest stosunkowo młody, premierę miał – o ile pamiętam – zaledwie kilka miesięcy temu, ciągle więc jest to beta. Ale w roli darmowego telefonu sprawuje się znakomicie. Dostępne są wersje dla Mac OS X, Windowsa i Linuksa nie będzie więc problemużeby komunikować się ze znajomymi , którzy używają innych komputerów niż my. Przy tym program jest mały i zgrabny. I oczywiście darmowy. Skype w ostatnim czasie niepokojąco sie rozrasta, co zapewne tłumaczyć można „syndromem ICQ”. Dla tych co nie wiedzą – ICQ było pierwszym komunikatorem. Pomysł małej nikomu nie znanej firmy z Izraela był tak dobry, że w niespełna rok po uruchomieniu usługi, twórcy sprzedali program gigantowi medialnemu AOL za jakieś 30 milionów dolarów, o ile pamięć mnie nie myli. Od tamtego czasu ICQ z małego zgrabnego programiku stał się kombajnem pełnym niepotrzebnych wodotrysków i dziur. Boję się że podobnie będzie ze Skypem. A może to tylko moja irracjonalna niechęć do tego programu każe mi tak myśleć? Nieistotne. Skype poszedł definitywnie w odstawkę, i na dobre zastąpił go Gizmo.

Picture 3-6

Program nie jest jeszcze może tak elastyczny jak byśmy chcieli, wygląda jednak całkiem przyzwoicie. Umożliwia podobnie jak Skype rozmowy z normalnymi telefonami, nie używam jednak go w tym celu nie wiem więc co bardziej się opłaca. Jak dla mnie ważne jest jednak to, że Gizmo działa bez problemów. Jeżeli więc macie problemy ze Skypem, spróbujcie Gizmo – może okaże się, że i dla was będzie to dobre rozwiązanie…


Brak komentarzy